Nie z własnej woli dźwigałem Twój krzyż. Panie.
Kazali.
Wracałem z pola do domu
Po ciężkiej pracy
I byłem bardzo zmęczony.
Gdy szedłem u podnóża Golgoty,
Ujrzałem oddział żołnierzy
I Ciebie,
Padającego pod ciężarem krzyża.
Chciałem Cię ominąć
-Nie lubię takiego widowiska-
Ale centurion chwycił mnie za ramię
I krzyknął:
„Ponieś ten krzyż!”
Cóż miałem robić?
Musiałem.
Kazali.
A potem?.
A potem, gdy zmartwychwstałeś,
Zrozumiałem, Że dostąpiłem łaski niezasłużonej,
Dźwigając Twój krzyż na ramionach.
I cóż?…
Jaka moja zasługa?
Pył unoszony wiatrem.
A słowa moje?
Pustynia jałowa.
Czy jest możliwe,
Aby łaska niezasłużona Spoczęła
Na pyle unoszonym wiatrem
I na pustyni jałowej?
Oto pytanie grzesznika,
który Cię pragnął ominąć.