Jak Ojciec odkrył swoje powołanie?
Myślę, że ono tak naprawdę zawsze było, tylko potrzebowałem czasu, aby to zrozumieć. Był to proces długotrwały i powolny. Aby się upewnić, że nie popełniam błędu, postanowiłem pójść na pielgrzymkę. I tak oto po pielgrzymce podjąłem decyzję, że chcę gdzieś wstąpić, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem gdzie. Wiedziałem tylko, że mają to być misje i Afryka. Kilka dni po pielgrzymce wpisałem w Google: „misje Afryka”. Pierwsza strona, jaka się otworzyła, była stroną Misjonarzy Afryki. Kliknąłem – i to było to. Czułem, że tam mam wstąpić.
Czy była to łatwa decyzja?
Taka decyzja nigdy nie jest łatwa. Trzeba zostawić wiele rzeczy. Byłem już po studiach, miałem pracę i samochód. Sam się utrzymywałem. Trzeba było opuścić rodzinę i przyjaciół.
Czemu właśnie Misjonarze Afryki?
Tak jak wcześniej powiedziałem, widzę
w tym opatrzność Bożą. Ich strona internetowa była pierwszą, która się wyświetliła
w wyszukiwarce. Kiedy przeczytałem, kim są
i co robią, powiedziałem sobie: „to jest to”. Nie wiem dlaczego, ale czułem, że tam mam iść.
W jakich krajach Ojciec posługiwał?
Jako że formacja Ojców Białych odbywa się w różnych krajach, miałem zatem szansę odwiedzić kilka krajów. Odbyłem roczny nowicjat w Burkina Faso, następnie dwuletni staż w Burundi
i czteroletnie studia teologiczne na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Ale miałem też okazję odwiedzić Rwandę, Kongo, Ghanę i Mali.
Jak wyglądają misje?
Trudno mi dać jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Na pewno różnią się od siebie. Wszystko zależy od tego, gdzie nasza misja się znajduje. Inaczej się pracuje w wiosce, a inaczej w mieście. Każdy kraj jest inny i ma inną kulturę. Języków też jest wiele, czasem nawet kilkanaście
w jednym kraju. Jedno łączy misje- fakt, że robimy to wszystko dla Pana Boga i dla ludzi, do których nas posyła.
Czego nauczyły Ojca misje?
Przede wszystkim języków (uśmiech). Misje nauczyły mnie, że nie ma idealnej kultury czy idealnych ludzi. Każda kultura ma w sobie coś wspaniałego, co zachwyca i daje do myślenia.
Co daje Ojcu siły do posługi daleko od rodziny, przyjaciół?
Właśnie rodzina i przyjaciele, bo dzięki internetowi łatwo nam być w kontakcie. Wiem, że oni mnie wspierają, a to bardzo pomaga.
W sierpniu bieżącego roku przyjął Ojciec święcenia kapłańskie, co dalej?
Jeśli wszystko będzie dobrze, to już w listopadzie wyjadę do stolicy Malawi, Lilongwe. Tam będę posługiwał w nowej parafii założonej przez Ojców Białych.
Życiowe motto Ojca…?
Jest to tekst z 2 Listu św. Pawła do Koryntian, który umieściłem na moim obrazku prymicyjnym: „Moc w słabości się doskonali”. Te słowa były ze mną od długiego czasu
i pomagały mi podczas wieloletniej formacji.