Przeciw niewolnictwu

W 1888 roku, pod koniec swego życia, Lavigerie poprowadził krucjatę przeciwko handlowi niewolnikami. Podróżując od jednej stolicy europejskiej do drugiej, próbował zmusić rządy państw europejskich do zwiększonych wysiłków wymierzonych przeciwko temu haniebnemu procederowi. Nie zawsze jego porywczość spotykała się z aprobatą, nie posłuchał przedstawicieli Watykanu, którzy chcieli nakłonić go do podjęcia bardziej dyplomatycznych dróg walki. Będąc w Londynie, w Westminster Abbey, Lavigerie płakał rzewnie czytając na grobowcu Livingstona, wielkiego misjonarza i odkrywcy, o „otwartej ranie świata”, czyli o upokarzającej praktyce niewolnictwa. Pewnie dlatego nawet „Punch”, wówczas pismo negatywnie nastawione do chrześcijan, opublikowało pochlebny rysunek Lavigerie. Było to coś wyjątkowego.

Ostatnie lata

W ostatnich latach swego życia Lavigerie cierpiał z powodu złego zdrowia, prześladowań chrześcijan w Ugandzie, a także z powodu utraty sympatii, głównie wśród francuskich zwolenników jego pracy misyjnej. Owa niechęć była spowodowana próbą pozyskania ich dla Republiki. Oczywiście Lavigerie nie mógł ogłosić, że działa na polecenie Leona XIII.

Zawsze był wierny wobec Stolicy Apostolskiej. Zmarł w 1892 roku, w wieku 67 lat.

Lavigerie przekazał swoim misjonarzom i misjonarkom duchowość ignacjańską. Nie głosił swojej odrębnej nauki duchowej. Był człowiekiem praktycznym i wierzył że duchowość ignacjańska jest najlepsza dla aktywnych misjonarzy. Dlatego też ustanowił jezuitów pierwszymi mistrzami nowicjatu „Białych Ojców”. Cechowała go energia i impulsywność. Był zupełnie pochłonięty sprawami Kościoła i nieobojętny na najdrobniejsze nawet szczegóły. Podczas Soboru Watykańskiego I, w którym brał udział, znalazł czas, by pisać do swoich misjonarzy w Afryce Północnej o uprawie asparagusa i winorośli, hodowli świń, kaczek i gęsi. Instrukcje, które pisał do pracujących w środku Afryki zawierały najdrobniejsze wskazówki dotyczące organizowania podróży, dbania o własne zdrowie, założenia ogrodu przy misji — wszystko po to, by mogli oni stać się przykładem dla następnych pokoleń misjonarzy.

Jeśli Misjonarze Afryki dali pierwszeństwo kanonizacji męczenników z Ugandy, a nie ich założycielowi, to na pewno nie dlatego, że wątpili w jego świętość.

Lavigerie całe swoje życie oddał Kościołowi w Afryce, a miłość ku ludom tego kontynentu przekazał pokoleniom Misjonarek i Misjonarzy Afryki, którzy do dzisiaj głoszą Chrystusa na tej biednej, ale zarazem bogatej duchowo afrykańskiej ziem.

AYLWARD SHORTER, Misjonarz Afryki