Doceń to, że możesz być. To dar.

            Jeszcze pachnie w powietrzu święconką sprzed tygodnia, jeszcze ciasta świąteczne są dojadane, jeszcze kartki wielkanocne przypominają o świętowaniu Zmartwychwstania Pana, a my tymczasem spotkaliśmy się, jak co miesiąc, na Sobocie Misyjnej, przedłużając tym samym naszą radość i nadzieję. Jak zawsze można było tak po prostu pobyć wśród swoich, choć na odległość. Nawet na baaardzo duuużą odległość, ponieważ pierwszy gość, Maciej Bąk, zabrał nas na godzinę aż do Salwadoru! Podzielił się z nami swoim doświadczeniem półtorarocznego bycia na tamtejszej  misji w ramach organizacji Domy Serca. I to jest chyba najlepsze słowo podsumowujące jego czas w Salwadorze: BYCIE. Bycie z ludźmi, bycie dla ludzi, takie bliskie, pełne współczucia, wysłuchania, zrozumienia, budowanie przyjaźni. Ot, mogłoby się wydawać takie nic, zwyczajna sprawa. A tak naprawdę to przecież właśnie to jest najcenniejsze w życiu. Prawdziwe, głębokie relacje, bycie, po prostu trwanie i bycie przy człowieku w tym zabieganym, zagubionym świecie. Wspólne docenianie małych rzeczy. Nie potrzeba wielkich akcji, działania, a po prostu być. Maciek dzięki swoim wspomnieniom przypomniał nam o tym. Opowiedział też o trudnościach tamtejszej ludności, o uwikłaniu w gangi i konsekwencjach tego w codziennym życiu. O silnej woli młodych, którzy nie chcą do gangu należeć i o tym, jak niełatwą drogę tym samym wybierają, w niezrozumieniu, samotności.

            Ciąg dalszy Soboty Misyjnej to słowa s. Renaty Ryszkowskiej ze zgromadzenia Sióstr Sacre Coeur o rozeznawaniu i podejmowaniu decyzji w duchu ignacjańskim. Niesamowicie ważne i bogate treści! Aż chciałoby się dłużej posłuchać, bo to pomaga w poukładaniu własnej codzienności i zrozumieniu naszych trudności, nieracjonalnych lęków, smutków, niepokojów z Bożej perspektywy. Siostra opowiedziała nam o działaniu dobrego i złego ducha, o poruszeniach i strapieniach duchowych i o tym, jak je mądrze przeżywać. Szkoda tylko, że czasem tak bardzo trudno jest odróżnić dobro rzeczywiste od pozornego. Tak wiele spraw włącza się w nasze życie i stwarza pozory, że jest dobrem prawdziwym. A my, tracąc czujność, tak je przyjmujemy i wówczas zaczyna się długa droga, niekoniecznie do celu. Siostra przypomniała też, że ważne decyzje podejmujemy mając przed sobą tylko dobro. Wychodzimy wtedy z przestrzeni komfortu w strefę ryzyka, ale nie nagle, zbyt szybko, nie przekraczając zbyt dużo, by nie wpaść od razu prosto w chaos. Powoli oswajamy się z tym, co nowe, wychodząc coraz dalej.

            Następnie mieliśmy też czas na rozważanie niedzielnej Ewangelii. Nadal tak bardzo świątecznej, przypominającej o Zmartwychwstaniu Pana, o wejściu Pana Jezusa do pozamykanych uczniów. A Pana Boga nie da się zamknąć, On i tak potrafi dotrzeć do przelęknionego serca ze słowem: „Pokój wam!”. Dobrze było z Nim pobyć.

           Sobota Misyjna dobiegła końca. I tak sobie myślę, że chyba trzeba naprawdę czasem się zatrzymać. Spojrzeć na życie z dystansu, czy aby na pewno idziemy do celu. I z wdzięcznością za tych, z którymi i dla których możemy być. I zacząć naprawdę być. Bez poczucia marnowania czasu. Bycie z kimś i dla kogoś jest niesamowicie cenne. Tak jak bycie z Panem Jezusem. Nie zawsze trzeba mnóstwo robić. Doceń to, że możesz być. To dar.

Wiola M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *