W dniu 18 lipca 2010 roku postulantka Kamila Gaworska pisze:
„Kochani, to co dzisiaj przeżyłam przeszło moje myśli i oczekiwania, świadectwa Sióstr i Ojców Białych oraz misjonarek i misjonarzy świeckich dzisiaj ujrzały światło w moich oczach. Nasza wspólnota została dziś zaproszona na Mszę Prymicyjną jednego z Ojców Białych, który pochodzi z Burkina Faso. Msza trwała 3 godziny, bardzo uroczysta wraz z chórem lokalnym. Cała uroczystość była odprawiana w języku lokalnym tzn. „more”. Śpiewy były bardzo radosne z różnymi instrumentami, bębnami rożnego rodzaju, można było nawet zauważyć pokrywki od garnków, co ku mojemu zaskoczeniu dawało naprawdę bardzo dobry efekt. Po Komunii Świętej był taniec uwielbienia i każdy kto chciał mógł tańczyć przed ołtarzem waz z nowym prezbiterem. Po zakończonej Eucharystii udaliśmy się trochę dalej by świętować dalej smakując tutejsze przysmaki, dość różnorodne, zapewniam Was, zupełnie inne niż europejskie, tzn. można było zasmakować tutejszych liści i innych bogatych w kolory i smaki potraw. Nie znam jeszcze ich nazw bo są dość skomplikowane, ale dobre. Następnie udaliśmy się do wioski rodzinnej, z której pochodzi nowo wyświęcony Ojciec Biały. Wszystko
co tam zobaczyłam, mogłam skonfrontować z tym, co usłyszałam w Polsce, we Francji od naszych misjonarek i misjonarzy. Ludzie mieszkają w domach z gliny lub z piasku, zależy od rodziny. Niewiele jest domów z cementu, ponieważ jest drogi, fakt, że bardziej stabilny, ale ludzie po prostu nie mają pieniędzy. Więc większość domów to piasek z gliną pokryty strzechą, uschłymi gałęziami. Fakt, jeśli jest pora deszczowa ludzie muszą naprawiać swoje domy bo są mało stabilne. Ludzie nas przyjęli bardzo serdecznie. Na mnie i Neli patrzyli się dość szczególnie, ponieważ byłyśmy inne ? białe, w porównaniu z innymi. Ludzie są bardzo serdeczni, oni mają niewiele, ale mają serce, mają radość, myślę że w tych ich ubóstwie, są silni przez swoją radość serce, ofiarność. Trudno było mi się z nimi porozumieć ponieważ większość mówi w języku more, ale jakoś dałam radę. Kilka kobiet zaczepiło mnie i Neli i powiedziały nam coś w ich języku, ale my nie rozumiałyśmy i zaczęły się śmiać. Domyślałyśmy się, że na pewno powiedziały, że jesteśmy białe albo coś podobnego. Ja jednak od nich nie odstąpiłam i powiedziałam żeby nam wytłumaczyły, ponieważ nie wiemy, uczymy się ich języka by się z nimi porozumieć i wtedy one zaczęły mówić po Francusku, więc taka była nasza pierwsza przygoda z językiem. Ludzie tam bardzo lubią tańczyć, to jest to co im daje radość, siłę i co mogą ofiarować innym, by im sprawić radość. Był to naprawdę dzień pełen wrażeń emocji i zrealizowanych marzeń, dzień w którym Bóg daje człowiekowi siłę poprzez spotkanych ludzi, mimo upału, słońca afrykańskiego….wierzę, że Nasz Bóg jest wszędzie i w każdym człowieku, a tylko od nas zależy kiedy odkryjemy naszą relację z NIM! Pozdrawiam Was wszystkich, moich Przyjaciół, Siostry Białe (gdziekolwiek są) moją, Rodzinę, Mamę, Siostrę Annę z rodziną i wszystkich, którzy pamiętają o mnie w modlitwie. Do usłyszenia!” Kamila Gaworska
co tam zobaczyłam, mogłam skonfrontować z tym, co usłyszałam w Polsce, we Francji od naszych misjonarek i misjonarzy. Ludzie mieszkają w domach z gliny lub z piasku, zależy od rodziny. Niewiele jest domów z cementu, ponieważ jest drogi, fakt, że bardziej stabilny, ale ludzie po prostu nie mają pieniędzy. Więc większość domów to piasek z gliną pokryty strzechą, uschłymi gałęziami. Fakt, jeśli jest pora deszczowa ludzie muszą naprawiać swoje domy bo są mało stabilne. Ludzie nas przyjęli bardzo serdecznie. Na mnie i Neli patrzyli się dość szczególnie, ponieważ byłyśmy inne ? białe, w porównaniu z innymi. Ludzie są bardzo serdeczni, oni mają niewiele, ale mają serce, mają radość, myślę że w tych ich ubóstwie, są silni przez swoją radość serce, ofiarność. Trudno było mi się z nimi porozumieć ponieważ większość mówi w języku more, ale jakoś dałam radę. Kilka kobiet zaczepiło mnie i Neli i powiedziały nam coś w ich języku, ale my nie rozumiałyśmy i zaczęły się śmiać. Domyślałyśmy się, że na pewno powiedziały, że jesteśmy białe albo coś podobnego. Ja jednak od nich nie odstąpiłam i powiedziałam żeby nam wytłumaczyły, ponieważ nie wiemy, uczymy się ich języka by się z nimi porozumieć i wtedy one zaczęły mówić po Francusku, więc taka była nasza pierwsza przygoda z językiem. Ludzie tam bardzo lubią tańczyć, to jest to co im daje radość, siłę i co mogą ofiarować innym, by im sprawić radość. Był to naprawdę dzień pełen wrażeń emocji i zrealizowanych marzeń, dzień w którym Bóg daje człowiekowi siłę poprzez spotkanych ludzi, mimo upału, słońca afrykańskiego….wierzę, że Nasz Bóg jest wszędzie i w każdym człowieku, a tylko od nas zależy kiedy odkryjemy naszą relację z NIM! Pozdrawiam Was wszystkich, moich Przyjaciół, Siostry Białe (gdziekolwiek są) moją, Rodzinę, Mamę, Siostrę Annę z rodziną i wszystkich, którzy pamiętają o mnie w modlitwie. Do usłyszenia!” Kamila Gaworska