Relacja z Soboty Misyjnej w lutym

10.02.2024 r.

   Każdy z nas ma jakiś adres. Nawet, jeśli się przeprowadzamy, to podajemy naszym znajomym tymczasowy adres, by mogli nas odwiedzić, wysłać paczkę, pocztówkę. Czasem martwimy się, że nie mamy stałego miejsca zameldowania, własnego domu. Pan Jezus zapewnia nas jednak, że „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” (J14,2). To wielka nadzieja na przyszłość. Dlaczego taki początek wspomnień z minionej soboty misyjnej? Po co o tych adresach napisałam? Właśnie dlatego, że wkrótce, czytając, dowiesz się, iż można mieszkać w tym samym miejscu na świecie, a kilkukrotnie zmieniać swój adres. Gdzie jest takie miejsce? O tym opowiedzieli nam goście, ale po kolei.

   Pierwszym punktem soboty misyjnej jest zwykle spotkanie ze Słowem Bożym. Rozważaliśmy niedzielną Ewangelię Mk 1,40-45 o uzdrowieniu trędowatego. Każdy z nas mógł podzielić się tym, co jest dla niego najważniejsze w tym fragmencie. Po wspólnej modlitwie zakończonej pieśnią „Mama Maria” chwila przerwy na coś ciepłego i pyszne ciastko. A przy okazji sympatyczne rozmowy z nie widzianymi od miesiąca znajomymi czy poznawanie nowych osóbek. Popijając herbatkę, która jeszcze stygła w kubkach, zasiedliśmy w kręgu i przedstawiliśmy się sobie nawzajem. Jak zawsze bogactwo krajów, kontynentów, ciekawostek i żarcików! Jako ostatnie przedstawiły się dwie młode kobiety, Pani Viktoriya Rudkovskaya i Pani Walentyna Fedorowicz, które zabrały nas w podróż do Kazachstanu.

   Dowiedzieliśmy się mnóstwo o tym kraju, tak wiele było ciekawostek! Zobaczyliśmy umiejscowienie kraju na mapie, państwo zajmuje swą powierzchnią tyle, ile Europa Zachodnia. To robi wrażenie! Tamtejszy teren jest głównie stepowy, ze skrajnie upalnymi latami do 40 st. C i skrajnie chłodnymi zimami do – 40 st. C. Dominującą religią jest islam, chrześcijan około 17 %. Ludzie posługują się tam w trzech językach: kazachskim, angielskim i rosyjskim. Podczas rozmów łączą je, zmieniają z jednego na drugi, a i tak wszyscy się rozumieją. Usłyszeliśmy nawet taką trójjęzyczną współczesną piosenkę. Popatrzyliśmy na charakterystycznej stroje tam, jedzonko (które zasmakowaliśmy podczas wspólnego obiadu!). Dziewczęta pokazały nam zdjęcia i filmiki z wiosennego ogólnokrajowego wydarzenia Nauryz. Razem „pozwiedzaliśmy” wirtualnie stolicę Kazachstanu, podziwialiśmy jej nowoczesne budowle. Stolica bardzo szybko się rozwinęła, w zaledwie dwadzieścia lat powstała na wcześniejszych polach. I tutaj, uwaga: to jest właśnie to miejsce, z którego możesz się nie przeprowadzać, a zmieniać swój adres co ileś lat, ponieważ nazwa stolicy Kazachstanu wielokrotnie była zmieniana. Obecnie brzmi Astana.

   Kolejną część soboty misyjnej prowadził o. Franciszek Szczurek. Opowiadał nam o samoświadomości, o poznawaniu siebie w rozeznawaniu duchowym, rozeznawaniu powołania. Najpierw zwrócił uwagę na to, że człowiek w różny sposób odpowiada na wezwanie Pana. Czasem emocjonalnie („Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”) i nie wystarcza zapału, czasem zbyt grzecznie, aby mogła to być szczera odpowiedź, czasem jeszcze chcemy iść za Jezusem, ale… na własnych zasadach. Co jednak zrobić, by naprawdę odpowiedzieć na Boże zaproszenie, by je usłyszeć? Nieustannie poznawać siebie, prawdę o sobie. Zadawać sobie kluczowe pytania: kim jestem, co lubię? Na tę wiedzę o nas samych składają się opinie innych o nas, to, jak my na siebie patrzymy, nasze doświadczenia oraz relacja z Bogiem, to jak On nas widzi, to, że nie jesteśmy sami. Pan Bóg odpowiada nam przez różne wydarzenia, przez osoby (tutaj ojciec podał przykład: Pan Bóg nie weźmie czegoś do pisania i nagle nie napisze nam na tabliczce „Franek, weź się w garść, weź się do roboty”, ale przez kierownika duchowego, spowiednika może nam to przekazać). Środowisko, w którym przebywamy też jest ważne. Chcemy iść za Jezusem, żyć uczciwie, a nieustannie przebywamy w towarzystwie ściągającym nas w dół, bandyckim, to się nam nie uda. Rozeznawanie jest nieustannym procesem na całe życie.

   Po tych ubogacających treściach nadszedł czas na sycący, kazachski obiad z ich herbatką. Było pysznie! Choć nie pamiętam nazw potraw, które jedliśmy. Po wielu rozmowach, wspólnym sprzątaniu mogliśmy spotkać się z Panem Jezusem podczas adoracji. Pobyć z Nim sam na sam, pozwolić, by poukładał w naszych sercach i myślach to wszystko, czego doświadczyliśmy podczas soboty misyjnej.

   A niedługo, bo już za niecały miesiąc kolejne spotkanie w domu Sióstr Misjonarek Afryki! Przyjdziesz i Ty? : )

 Dziękuję wszystkim, którzy pomagali w przygotowaniu tego spotkania: Siostrom, opowiadającym dziewczętom i o. Franciszkowi oraz innym cichym pomocnikom.

Wiola Tunisini, z Polski, z włosami rodem z Afryki ; )

PS: S. Celina poleciła nam film do obejrzenia „Siła spokoju”/”Peaceful Warrior”:

https://www.youtube.com/watch?v=63_lwapPTTY – w jęz.polskim

https://www.youtube.com/watch?v=D58LRSoIQT4 – w jęz. Angielskim

10. 02. 2024

   

   Each of us has an address. Even if we move, we give our friends a temporary address so they can visit us, send us a package, a postcard. Sometimes we worry that we don’t have a permanent place of residence, our own home. However, the Lord Jesus assures us that „In my Father’s house are many dwellings” (John14:2). This is a great hope for the future. Why such a start to the memories of this past Mission Saturday? Why did I write about these addresses? Precisely because soon, reading, you will learn that it is possible to live in the same place in the world, and change your address several times. Where is such a place? That’s what our guests told us, but one step at a time.

 

  The first point of Mission Saturday is usually an encounter with the Word of God. We considered Sunday’s Gospel of Mark 1:40-45 about the healing of the leper. Each of us was able to share what is most important to him or her in this passage. After praying together, ending with the song „Mama Maria,” a moment to pause for something warm and delicious cake. And by the way friendly conversations with friends not seen for a month or meeting new people. Sipping tea, which was still cooling in the cups, we sat in a circle and introduced each other. As always, a wealth of countries, continents, trivia and jokes! The last to introduce themselves were two young women, Miss Viktoriya Rudkovskaya and Miss Walentyna Fedorowicz, who took us on a trip to Kazakhstan.

 

   We learned a lot about the country, there were so many interesting facts! We saw the location of the country on the map; the country covers as much area as Western Europe. This is impressive! The terrain there is mainly steppe, with extremely hot summers up to 40 degrees C and extremely cold winters down to – 40 degrees C. Islam is the dominant religion, with Christians about 17%. People there speak three languages: Kazakh, English and Russian. During conversations they combine them, change from one to the other, and still everyone understands each other. We even heard such a trilingual contemporary song. We looked at the distinctive costumes there, the food (which we tasted during lunch together!). The ladies showed us photos and videos of the spring national Nauryz event. Together we „explored” the capital of Kazakhstan virtually, admired its modern buildings. The capital has developed very quickly, in just twenty years it was built on previous fields. And here, note: this is the very place you may not move from, but change your address every few years, because the name of Kazakhstan’s capital has been changed many times. Currently it is Astana.

   

   The next part of Mission Saturday was led by Fr. Francis Szczurek. He told us about self-awareness, about knowing oneself in spiritual discernment, vocation discernment. First, he pointed out that a person responds to the Lord’s call in different ways. Sometimes emotionally („I will follow you wherever you go”) and there is not enough enthusiasm, sometimes too politely for it to be a sincere response, sometimes we still want to follow Jesus, but…. on our own terms. But what can we do to really respond to God’s invitation to hear it? Constantly get to know yourself, the truth about yourself. Ask ourselves key questions: who am I, what do I like? This knowledge of ourselves consists of the opinions of others about us, how we look at ourselves, our experiences, and our relationship with God, how He sees us, the fact that we are not alone. The Lord God responds to us through various events, through people (here Father gave an example: The Lord God will not take something to write and suddenly write us on a tablet „Franek, get a grip, get to work”, but through a spiritual director, a confessor, He can communicate this to us). The environment we are in is also important. We want to follow Jesus, to live with integrity, and we constantly stay in a company pulling us down, thuggish, we will fail. Discernment is an ongoing process for life.

   

   After this enriching content, it was time for a filling Kazakh lunch with their tea. It was delicious! Although I don’t remember the names of the dishes we ate. After a lot of talking, cleaning up together, we were able to meet with the Lord Jesus during adoration. To be alone with Him, to let Him arrange in our hearts and thoughts all that we experienced during Mission Saturday.

   

   And soon, in less than a month, another meeting at the home of the Missionary Sisters of Africa! Will you also come? : )

   

   Thank you to all who helped in the preparation of this meeting: Sisters, storytelling girls and Fr. Francis and other silent helpers.

Wiola Tunisini, from Poland, with hair native to Africa 😉

 

PS: S. Celina recommended a movie for us to watch, „The power of peace”/”Peaceful Warrior”:

https://www.youtube.com/watch?v=63_lwapPTTY – in Polish

https://www.youtube.com/watch?v=D58LRSoIQT4in English