Białe siostry rozpoczęły grudzień dosyć pracowicie – w piątkowy wieczór 2 grudnia w ich domu rozgościłyśmy się my, 3 młode kobiety, rozpoczynające 3-dniowe rekolekcje w milczeniu. Clue naszych rozważań były słowa z 43 rozdziału Księgi Izajasza, którymi Pan explicite mówi -„Droga jesteś w moich oczach, Ja cię miłuję!”. Tuż po przybyciu, aby lepiej przygotować się do nadchodzących medytacji, zapoznałyśmy się z grafikiem rekolekcji i jeszcze tego samego wieczora zostałyśmy zaproszone do wejścia w ciszę. Oczywiście w tej sytuacji standardem jest całkowite odcięcie się od wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i innych pociągających rzeczy, jakimi są np. książki. Albo trwający mundial :D.
Sobotni poranek przywitałyśmy śniadaniem w milczeniu, po którym rozpoczęłyśmy pierwszą medytację, a następnie i drugą. Ten swoisty maraton skupienia jedynie na słowie Bożym został przerwany przepysznym obiadem przygotowanym dla nas przez siostrę Victorię; po nim nastał czas rozmów indywidualnych, podczas których każda z nas miała okazję podzielić się z jedną z sióstr swoimi doświadczeniami związanymi z już przeżytymi medytacjami. Pewnie nie wszyscy sądzą podobnie, ale dla mnie możliwość skorzystania z uwagi pary życzliwych uszu i bystrych oczu okazała się być wyjątkowo potrzebna i cenna. Szczególnie, że tego dnia odbyłyśmy jeszcze jedną medytację – tę stanowiącą crème de la crème całych rekolekcji.
Później uczestniczyłyśmy we Mszy Świętej, a wieczorem miałyśmy szansę wysłuchać świadectwa życia siostry Gosi. Stanowiło ono ciekawe dopełnienie całego programu rekolekcji – stworzyło okazję do przejrzenia się doświadczeniu drugiego człowieka.
Podobnie jak dzień wcześniejszy, tak i ten dzień zakończyłyśmy punktem centralnym – prawie godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu, podsumowującą dzień rozważań.
Z kolei niedziela upłynęła nam na ostatniej medytacji i dzieleniu się refleksjami rekolekcyjnymi. Oczywiście zakończyłyśmy je Mszą Świętą i już pełnym rozmów i uśmiechów obiadem.
Pisząc tę notkę z perspektywy kilku dni, widzę, że ten czas pozwolił mi na wzięcie głębokiego oddechu i na ponowne uprzytomnienie sobie, że zarówno Adwent, jak i cały rok, jest pracowitym, ale też radosnym i tęsknym oczekiwaniem na przyjście Pana.
M.K.