Wywiad z siostrą Marią Spychalską

– Czy może nam się Siostra przedstawić?

– Nazywam się Maria (Maryla) Spychalska, urodziłam się w Poznaniu, gdzie mieszkałam aż do skończenia studiów (studiowałam fizykę na UAM), a należę do misyjnego Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi.

– Jak odkrywała Siostra swoje powołanie?
W czasie studiów interesowała mnie tematyka misyjna, należałam do koła misyjnego przy naszym duszpasterstwie, gdzie wspólnie pogłębialiśmy tę problematykę, a równocześnie prowadziliśmy korespondencję z misjonarzami, pakowaliśmy i wysyłaliśmy potrzebne rzeczy, o które misjonarze prosili. Jednocześnie w moim sercu była zawsze wdzięczność za dar wiary, za rodzinę, za możliwość studiowania, za to wszystko, co było moim udziałem w tamtym czasie. Odnosiłam to zawsze do Boga i chciałam Mu „coś oddać” za tak wiele otrzymanego dobra… I wtedy zrodziła się myśl o życiu poświęconym Bogu.

– Przez 17 lat pracowała Siostra w Japonii. Czemu właśnie Japonia?
Gdy podjęłam decyzję o życiu zakonnym, było dla mnie oczywiste, że musi to być zgromadzenie misyjne. Gdy przeczytałam, że w Japonii katolicy stanowią 0,4% wszystkich mieszkańców, w sercu zrodziło się pytanie, dlaczego Japończykom tak trudno przyjąć do swojego życia Jezusa, a z drugiej strony poczułam takie wezwanie, by dzielić się swoją wiarą właśnie tam, bo wiarę trzeba przekazywać. Japonia to też kraj, gdzie ewangelizował św. Maksymilian Kolbe – jeden z moich ulubionych świętych. Jego więc prosiłam o „pomoc”, by tam dotrzeć.

– Jakie były pierwsze wrażenia Siostry po przyjeździe do Japonii?
Obcokrajowcom rzuca się zawsze w oczy ogromna uprzejmość Japończyków i ich pracowitość. Od początku też zachwyca piękno tego kraju: przepiękna wulkaniczna góra Fuji, kwitnące wiśnie, ogrody buddyjskie…

– Jakie jest oblicze kościoła w Japonii?
Kościół katolicki jest w Japonii mniejszością wyznaniową. Katolicy stanowią zaledwie 0,4% ludności. Parafie katolickie rozsiane są po wyspach i najczęściej są bardzo małe. Patrząc na statystyki, Kościół rozwija się bardzo powoli, by nie powiedzieć, że prawie się nie rozwija. Aby zobaczyć konkretne owoce, trzeba cierpliwie czekać. Misje w Japonii wymagają szczególnej cierpliwości. Nie można nastawiać się na nawracanie Japończyków, raczej na towarzyszenie im, wspólne przebywanie, a przede wszystkim na dialog. Na pewno też nie można ustawać w ewangelizacji, a Bóg sprawi, że w Jego czasie pojawią się owoce. Gdy z perspektywy patrzę na moją misję
i misję moich sióstr w Japonii, na wysiłek i czas włożony
w ewangelizację oraz na efekty niewspółmierne do tego wysiłku, to przychodzi mi na myśl ewangeliczny, miłosierny gospodarz winnicy, cierpliwie oczekujący owoców po latach powolnej pracy. Jednak mimo wszystkich trudności, chrześcijaństwo w Japonii nie zamiera i Kościół katolicki trwa. Jego początki to dopiero XVI wiek i jest on zbudowany na silnym fundamencie męczenników japońskich, którzy oddawali swoje życie za Chrystusa.

– Co urzekło Siostrę w tamtejszej kulturze, ludziach, a co było wyzwaniem?
Japonia to kraj bogaty, piękny, schludny. Japończycy urzekają swoją delikatnością, wysoką kulturą osobistą, respektem dla piękna
i harmonii. Ta harmonia z jednej strony przekłada się na piękno, ale z drugiej strony w życiu społecznym i relacjach ludzkich przejawia się w konformizmie i dążeniu do ugody za wszelką cenę. Czasem myślałam, że gdyby Jezus tak o tę „harmonię” dbał, to nigdy by nie umarł na krzyżu. W Japonii interesy grupowe zawsze mają pierwszeństwo nad indywidualnymi. Jakiekolwiek wyróżnianie się, czy formułowanie osobistych opinii, nie jest dobrze widziane. To dla nas, ludzi Europy, jest trudne do zrozumienia. My kierujemy się innymi wartościami w relacjach.

– Często słyszymy, że język japoński jest trudny. Czy to prawda?
Na pewno nie należy do łatwych, a jego nauka wymaga dużego nakładu czasu i cierpliwości. Jest jednak bardzo ciekawy i dający satysfakcję. To, co dla nas Polaków jest łatwe, to wymowa, zaś najtrudniejsze chyba pisanie. Przez ten język przebija cała japońska kultura, sposób myślenia
i wartościowania tych ludzi. Myślę, że nie można się go uczyć tak jak na przykład angielskiego, czyli tylko jako języka, w jakimś oderwaniu. Język japoński jest nierozerwalną częścią tego, co stanowi Japonię. Dla zainteresowanych poniżej podaję modlitwę Zdrowaś Maryjo po japońsku:
恵みあふれる聖マリア、主はあなたとともにおられます。
主はあなたを選び、祝福し、あなたの子イエスも祝福されました。
神の母聖マリア、罪深い私たちのために、

今も、死を迎えるときも祈ってください。アーメン

 

– Jak wyglądał dzień pracy Siostry?
Praca misjonarza w Japonii to w większości tzw. praca „przedewangelizacyjna”. Dzielimy życie
z ludźmi, pracując z nimi, towarzysząc im w wydarzeniach ich życia i przez swoją postawę, życie wartościami, świadczymy o Jezusie, który jest jedynym Panem. Ja pracowałam w przedszkolu,
w domu dla osób starszych, uczyłam muzyki i angielskiego… Codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu to dla nas też sposób zaangażowania misyjnego, bo wierzymy, że Jezus w Eucharystii jest pierwszym i największym Misjonarzem.

– Czego się Siostra nauczyła podczas pracy na misji?
Najbardziej pewnie cierpliwości i zaufania do Boga, bo moim zadaniem było tylko ewangeliczne „sianie”… podlewa i daje wzrost On sam. I owoce tego „siania” też do mnie nie należą. Czas pracy
w Japonii pokazał mi również, że w ewangelizacji ważne jest zwykłe, codzienne życie, dobrze
i radośnie przeżyte oraz bycie z innymi w ich troskach i radościach.

– Co to znaczy być misjonarzem?
Przez Chrzest Święty wszyscy włączeni jesteśmy w przestrzeń misyjną Kościoła. Wszyscy mamy być misjonarzami. Papież Franciszek powiedział: „Misja jest gorącą miłością do Jezusa Chrystusa i jednocześnie jest gorącą miłością do ludzi… Bóg chce się nami posłużyć, by coraz bardziej zbliżać się do wszystkich, którzy Go szukają szczerym sercem.” W tym sensie każdy na swój sposób powołany jest do głoszenia Ewangelii.
I nie zapominajmy, że patronką misji jest Mała Tereska z Lisieux. Nigdy nie pracowała w kraju misyjnym, żyła tylko 24 lata, z czego 8 spędziła zamknięta w murach klasztoru karmelitańskiego w Lisieux, we Francji.

    – Czego możemy Siostrze życzyć?
Pewnie tego, bym do końca życia mogła być radosną misjonarką, bez względu na to, gdzie będę żyła i co będę robiła.

Maria Spychalska fmm
(Franciszkanka Misjonarka Maryi)
www.fmm.opoka.org.pl

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *