Wywiad z siostrą Catherine Booth

dscn3529Siostra Catherine Booth urodziła się
w Manchester, na północy Anglii.
Po raz pierwszy spotkała nasze Zgromadzenie- Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki w Malawi (Afryka)
w 1972 roku,  kiedy to była młodą nauczycielką. W 1975 roku wstąpiła do Zgromadzenia.

Nauczycielka, mistrzyni nowicjatu, siostra regionalna w Wielkiej Brytanii, przesympatyczna osoba, zawsze dobrze zorganizowana i gotowa pomagać.

 

Siostro Catherine, czy możesz nam opowiedzieć o twoim najpiękniejszym doświadczeniu jakie przeżyłaś w Zgromadzeniu Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki (Siostr Białych).

To było na początku 1990 roku, kiedy to byłam w Salimie (Malawi). Uczyłam tam już trzeci rok. Bardzo lubiłam to robić ponieważ wiedza otwiera ludzi na świat, mnóstwo możliwości. W tym samym czasie zostałam poproszona o towarzyszenie duchowe dwóm kandydatkom do naszego Zgromadzenia. Z racji mnóstwa obowiązków w szkole zostałam poproszona o przerwanie nauczania i poszukanie innego apostolatu, który byłby mniej wymagający. W tym samym czasie jeden z naszych wiernych z parafii powiedział, że Malawi jest teraz w okresie pandemii HIV/AIDS i że jest mnóstwo osób chorych, przebywających w szpitalach, których nikt nie odwiedza. Już nawet kiedy uczyłam w szkole uświadamiałam młodych ludzi o tej chorobie zapraszając personel medyczny do szkoły.

dscn3472W ten oto sposób zaczęłam chodzić do szpitala. Próbowałam  się modlić w języku chichewa, rozmawiać
z pacjentami i ich rodzinami, a także poprosiłam grupę kobiet z naszej parafii, aby się przyłączyły. Otwarło to nowy świat przede mną. Byłam dotknięta sytuacją ludzi chorych. To właśnie tam spotkałam ludzi o innych wyznaniach religijnych, którzy mi powiedzieli, ze ich pastorowie nie przychodzą odwiedzać ich. Poszłam więc do liderów tych wyznań i powiedziałam im, że ich wierni czekają na nich. Kilka kobiet z Kościoła Anglikańskiego dołączyło się do naszej grupy, aby odwiedzać chorych. Poszłam także do meczetu.

Poprzez to liderzy różnych wyznań zaczęli poznawać się nawzajem. To było doświadczenie ponad Kościół Katolicki. Byłam bardzo przejęta. Byłam nawet zachęcana, aby rozpocząć specjalny kurs z opieki pastoralnej w Irlandii, ale wkrótce potem moje życie zmieniło kierunek- zostałam mistrzynią nowicjatu.

dscn3522Czy nie bałaś się Siostra odwiedzać chorych?

Nie. Nie byłam z racji moich wcześniejszych doświadczeń z moją starszą siostrą, która była bardzo chora.

Czy rozmawiała Siostra z pacjentami na temat HIV/AIDS, czy raczej był to temat tabu?

To było ogólne dzielenie się, jak oni się czuli, dzielenie się wiadomościami. Często prosili mnie oni:  „Proszę módl się za mnie”. Na temat HIV/AIDS rozmawiałam
z personelem medycznym, nie z pacjentami, chyba że sami pacjenci zaczęli rozmawiać o ich chorobie. Pamiętam, że miałam bardzo dobry film „Życie Jezusa”, ktoś kiedyś  przetłumaczył ten film na język lokalny- chichewa. W czasie Świąt Wielkanocnych zaproponowałam, abyśmy wspólnie obejrzeli ten film. Chciałam im przypomnieć o Kim
są te Święta.

Jak długie było to doświadczenie?

Trochę więcej jak dwa lata.

Jaka jest dla Siostry największa lekcja, którą wyniosłaś siostra z tego doświadczenia?

To, że ludzie pragną pracować razem. Jest dobro w ludziach, mają oni pragnienie pomagać sobie wzajemnie.

A teraz trochę inne pytanie: Co najbardziej cenisz sobie Siostra w Zgromadzeniu Sióstr Białych?

To co cenię sobie bardzo mocno to  jest to co tak naprawdę  już na samym początku pokochałam w naszym Zgromadzeniu, kiedy to jeszcze byłam świecką misjonarką. To jest nasz sposób życia, zwłaszcza nasza międzykulturowość i prostota. Fakt bycia w międzynarodowej wspólnocie popycha nas ku głębszemu zrozumieniu i poznaniu siebie nawzajem i myślę, że jest to dziś czymś niesamowicie ważnym w naszym świecie. Czemu mamy tyle wojen na całym świecie? Boimy się siebie, ludzie nie próbują zrozumieć siebie nawzajem. Próbujemy raczej bronić naszych racji, tego co wydaje się nam słuszne. Kiedy byłam młodą siostrą pewnego razu zapytałam się: Czemu nie nazywamy się Siostry Białe z ograniczeniami? My- jak każdy inny jesteśmy ograniczone. To Bóg kładzie w nas coś dobrego. To jest nieustanne zaproszenie, aby pójść „ponad”. Nieustannie iść, próbować, być otwartym, starać się rozumieć. Jeśli zaprzestaniemy próbować, co możemy zaoferować naszemu światu?

Byłam także zainspirowana przez nasze siostry prostym stylem życia i relacjami jakie panują
w Zgromadzeniu podczas gdy moja koleżanka, która wstąpiła do innego zgromadzenia musiała zwracać się do innych w zgromadzeniu: siostro, czy też matko przełożono.

Jaki wpływ zgromadzenie wywarło na Siostry życie?

Zgromadzenie dało mi możliwość refleksji nad tym wszystkim czym podzieliłam się wcześniej
i tez żyć tym wszystkim bardzo konkretnie. Potrzebujemy ciągłej adaptacji, a nie tylko stania
w miejscu i krytykowania.

Jako siostra już po ślubach wieczystych, która ma tyle wspaniałych i głębokich doświadczeń, jaką mądrością, wskazówką mogłaby się Siostra z nami podzielić?

Bądź szczera i otwarta z samą sobą. Nie bój się przyjrzeć temu  co dzieję się w twoim wnętrzu, co jest najlepsze w tobie, ponieważ tam właśnie jest Bóg. Nieustannie słuchaj i staraj się rozumieć do czego Bóg cię zaprasza. Wtedy rzeczy nie mogą pójść w złym kierunku, ponieważ my wiemy i czujemy co jest najgłębsze i najprawdziwsze w nas.

dscn4745I na sam koniec: Jak byś się  Siostra przedstawiła, opisała w kilku słowach?

Powiedziałabym, że jestem kobietą zafascynowaną Bożym powołaniem, które zostało do mnie skierowane i próbuję tym żyć w naszym Zgromadzeniu. To próbowanie daje mi życie.

 

 

Siostro Catherine dziękuję  bardzo  za twoje świadectwo i za czas, który mi poświęciłaś

Wywiad przeprowadziła Siostra Ania Wójcik

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *