Rozmowa z s. Carmen Sammut

Siostra Carmen Sammut jest przełożoną generalną zgromadzenia Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki. Pochodzi z Malty, a 28 lat swojego życia misyjnego spędziła posługując w Afryce pólnocnej: w Algierii, w Tunezji i w Mauretanii. Obecnie mieszka w Rzymie.

Proszę nam krótko opowiedzieć, jak to się stało, że została Siostra misjonarką ?

– Już od dzieciństwa pragnęłam pojechać do Afryki. Mieszkając na Malcie, często siadałam nad brzegiem morza i myślałam o tym, że po drugiej stronie tego morza jest Afryka. Zawsze marzyłam o tym, że kiedyś tam pojadę. Ponadto, dorastałam w bardzo chrześcijańskiej rodzinie, a wielu z moich kuzynów i kuzynek było misjonarzami. Gdy uświadomiłam sobie jak ważna jest miłość Pana Boga w moim życiu i zobaczyłam, że są osoby, które nie znają jeszcze Jezusa, zapragnęłam żyć w sposób, który pozwoliłby im poznać tego samego Boga, którego Jezus pozwolił nam poznać.

Jaka jest rola Rady Generalnej, której Siostra jest członkiem? Na czym polega wasza codzienna praca?

– Rada Generalna to 4 osoby wybierane przez siostry reprezentujące różne kraje, które przyjeżdżają w tym celu na spotkanie kapituły do Rzymu. W czasie tego spotkania omawia się również różne propozycje co do sposobu funkcjonowania zgromadzenie przez kolejne 6 lat, bo dokładnie tyle trwa kadencja Rady Generalnej. Propozycje te następnie zostają zebrane pod nazwą akt kapitulnych. My jako Rada Generalna mamy za zadanie wcielić w życie zgromadzenia, to co, akta kapitulne proponują oraz uczynić to według podanych tam wskazówek. Na przykład, ostatnia kapituła zaproponowała, byśmy w centrum całej naszej działalności umieściły wartości sprawiedliwości, pokoju i integralności stworzenia. Dlatego też obecnie pracujemy nad tym, by ten zamysł urzeczywistnić. Powołałyśmy sieć złożoną z 9 członków ? sióstr pochodzących z różnych kontynentów, aby pomogły całej wspólnocie zakonnej zmierzać w tym kierunku. Innym naszym zadaniem jest reorganizacja naszego zgromadzenia. Razem z osobami, które nam pomagają, zauważyliśmy, że trzeba ponownie zdefiniować cel, dla którego istnieje nasze zgromadzenie i szukać tego, co pomoże nam ten cel realizować. Ważnym, ale jednocześnie sprawiającym mi dużo radości zadaniem jest również odwiedzanie naszych wspólnot wszędzie, gdzie jesteśmy. Te spotkania dają mi szerszą wizję naszego zgromadzenia, naszej misji, Kościoła i świata.

Zgromadzenia Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki ma już ponad 140 lat. Jak zmieniała się jego tożsamość i misja?

Nasze zgromadzenia narodziło się w Algierii, która w tamtym okresie należała do Francji. Z tego powodu początki zgromadzenia mają kontekst francuski, pomimo tego, że wiele spośród pierwszych sióstr pochodziło z różnych krajów, jak na przykład z Holandii, Kanady, a więc nie tylko z Francji.  Po kilku latach, między 1869 r. a 1894 r., nasze wspólnoty były w Algierii i również w Tunezji. Później siostry zaczęły się rozprzestrzeniać i wyjeżdżać w kierunku Afryki subsaharyjskiej, a więc do Tanzanii, Kongo, Ugandy, Burkina Faso. W tamtym czasie  to, co należało uczynić na samym początku to założenie Kościoła w tych krajach afrykańskich, ponieważ w większości z nich my oraz Ojcowie Biali Misjonarze Afryki, byliśmy na tamtych terenach pierwszymi chrześcijanami. Nasze siostry ciężko pracowały, aby Afrykańczycy mogli poznać Jezusa. Pracowały, by założyć szkoły, centra opieki medycznej oraz nad tym wszystkim, co sprzyjało promocji osoby ludzkiej i wzrastaniu ku odpowiedzialnemu chrześcijaństwu. Rzeczą zaskakującą, jest fakt, że już po 15 latach pojawiły się młode dziewczyny – Afrykanki, które chciały zostać siostrami. Wydaje mi się, że pierwsze pochodziły z Tanzanii. Nasze zgromadzenie zadecydowało, że zamiast czynić te dziewczyny jego członkami, korzystniejszym będzie zrobić wszystko, by utworzyć lokalne zgromadzenia zakonne. W ten sposób przez wiele lat,  ważnym zadaniem, które siostry wykonywały w Afryce było właśnie zakładanie tych lokalnych zgromadzeń. Do dzisiaj udało nam się  utworzyć 22 zgromadzenia. Gdy otrzymuję wiadomości od ich członkiń, ogromną radość sprawia mi fakt, że wiele spośród tych wspólnot przybrało również charakter misyjny. Wyjeżdżają do różnych krajów Afryki lub Europy i to jest naprawdę niesamowite. Wszystkie te zgromadzenia razem wzięte są liczniejsze niż my. To było dawniej. Po uzyskaniu niepodległości przez większość krajów Afryki w latach 1950 ? 1960, oddałyśmy nasze szkoły, szpitale i ośrodki Kościołom lokalnym lub tym zgromadzeniom. Jednak było i tak na przykład w Afryce Północnej, że te ośrodki zostały nam zabrane przez rząd. W związku z tym, zaczęłyśmy pracować w strukturach państwowych lub strukturach Kościoła lokalnego. Teraz czasy się zmieniły, pojawiła się ponownie potrzeba pewnych struktur, które funkcjonowały w naszym zgromadzeniu, wykorzystywanych też przez Kościół lokalny, a w których my pracujemy na co dzień. Jesteśmy, na przykład, odpowiedzialne za kilka diecezjalnych ośrodków opieki medycznej jak w Deli w Czadzie oraz w Kinshasa, w Republice Konga. W odpowiedzi na problemy społeczne pracujemy z dziećmi ulicy jak w Malawi czy Mali,  z sierotami chorymi na AIDS, zajmujemy się też promocją kobiet w ośrodkach, gdzie mogą się nauczyć czytać i pisać, by mogły uzyskać wyższy poziom życia. Tak mniej więcej wyglądała ewolucja.  

Co odróżnia nasze zgromadzenie od innych zgromadzeń misyjnych?

Najważniejszą rzeczą, która nas odróżnia od innych jest to, że jesteśmy poświęcone pracy w Afryce. To cecha naprawdę wyjątkowa dla nas. Jeśli chodzi o samą pracę, to przychodzą mi na myśl słowa kard. Lavigerie: ?Być wszystkim dla wszystkich?, zgodnie z którymi nie jesteśmy tylko nauczycielkami, jak jest to na przykład w innych zgromadzeniach, ale pracujemy tam, gdzie  jest taka potrzeba i według naszych zdolności i możliwości. Inną cechą, która nas odróżnia jest sposób w jaki pracujemy. Od samego początku kard. Lavigerie mówił nam, że jesteśmy inicjatorkami, a praca nad trwałym dziełem należy do samych Afrykańczyków. Dlatego podejmując się czegoś nowego, nie robimy tego po to, by pozostać na miejscu na zawsze, ale by pomóc innym wziąć odpowiedzialność za to dzieło.

Jak Siostra widzi przyszłość zgromadzenia? Jakie wyzwania na nie czekają?

Największym wyzwaniem dla nas jest wyzwanie duchowe. Kard. Lavigerie mówił nam: ?Chcę świętych?. Również Matka Salomé, nasza pierwsza przełożona generalna oraz współzałożycielka, nalegała w swoich listach, by siostry były ludźmi modlitwy, by wszystko robiły w tej atmosferze modlitwy. Myślę, że to zawsze pozostaje dla nas wyzwaniem, ponieważ czasami możemy myśleć, że gdy robimy wiele rzeczy wszystko jest w porządku, ale to nie jest to, co nazywamy naśladowaniem Chrystusa. Naśladować Chrystusa to znaczy patrzeć na różne sytuacje okiem Pana Boga, to znaczy próbować rozpoznać Boże pragnienia w stosunku do Afrykańczyków i starać się realizować to pragnienie z całą głębokością spojrzenia. Dla mnie to naprawdę duże wyzwanie duchowe.

Jaka jest Siostry największa radość?

Ogromną radość sprawiają mi spotkania z naszymi starszymi siostrami. To rzeczywistość, której nie znałam wcześniej, ponieważ całe moje życie pracowałam w Afryce północnej. Widzę, jak te starsze siostry są bardzo przywiązane do swojego powołania, do naszego powołania. Gdy pytam ich, jaki symbol wybrałybyście, żeby zobrazować waszą wspólnotę, one odpowiadają: ?Afrykę oczywiście!?. Widać jak wciąż są pełne zapału i miłości do Afryki, pełne pragnienia, by wola Boża dla Afryki stała się rzeczywistością. Inną rzeczą, która daje mi dużo radości, jest widok tych wszystkich młodych dziewczyn, które interesują się naszym zgromadzeniem, jak na przykład tutaj w Lublinie, nasze 7 sióstr, które 25 marca tego roku złożyły swoje pierwsze śluby zakonne oraz nowicjuszki, które przygotowują się do pierwszych ślubów. Naprawdę daje mi to dużo radości.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała Magdalena Orczykowska

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *