Widząc niewolnictwo w dzisiejszym świecie

Columba Thadey Mbuva (Tanzanijka) otwiera szeroko oczy, widząc współczesne formy niewolnictwa. Poruszona przez takie doswiadczenie, czuje się napełniona energią, by być wobec każdego narzędziem Bożej miłości.

Znałam siostry MSOLA poprzez s.Wilmę, którą spotkałam w Tabora w Centrum Studenckim. Była tam biblioteka, a ja lubiłam czytać. Kiedy zobaczyłam jak siostra była miła dla studentów, którzy byli zupełnie różni od niej, uświadomiłam sobie, że jej zachowanie jest odmienne od tego czego nauczyłam się o białych ludziach i kolonizacji. Ona nawet opuściła kraj, z którego pochodziła i spędzała swój czas z prostymi ludźmi.

Pewnego dnia wypożczyłam książkę o historii MSOLA i Misjonarzy Afryki . Poznanie tych zgromadzeń i zwłaszcza MSOLA było dla mnie objawieniem. Uczyliśmy się historii i wszystko, co wiedziałam o białych to, że skolonizowali nas. A oto Lavigerie, Europejczyk, walczył o prawa niewolników i mieszkańców Afryki i założył zgromadzenie w Afryce i dla Afrykańczyków. To odkrycie postawiło pod znakiem zapytanie moje wcześniejsze spojrzenie i otworzyło mnie na nową rzeczywistość.

Kilka lat później do Kolegium Nauczycielskiego, w którym studiowałam, przyjechała s.Maite. Uświadomiłam sobie, że jest ona z tego samego Zgromadzenia, które spotkałam w Tabora. Byłam poruszona rozmową z nią. Pozostałam w kontakcie z nią, a później przyjechałam, by na kilka dni zamieszkać we wspólnocie. Tam, moje serce wypełnił podziw i zdziwienie, gdy zobaczyłam w jaki sposób siostry zwracają się do siebie nawzajem, gdy zobaczyłam ich prostotę i równość oraz pracę z wyznawcami różnych religii, muzułmanami, chrześcijanami z różnych kościołów…

Po złożeniu profesji zostałam wysłana do Nairobi. Pragnęłam pozostać w kontakcie z otoczjącą mnie tutaj rzeczywistoścą. Kilka tygodni temu przyłączyłam się do grupy sióstr, które brały udział w demonstracji i spotkaniu modlitewnym w okolicach Naivasha – Kenia, by domagać się praw dla robotników, pracujących przy uprawie kwiatów. Młoda dziewczyna w masce, opowiedziała, jak chemikalia używane na farmie spowodowały jej ślepotę. Inna pokazała swoje spuchnięte ramię i twarz i powiedziała, że chemikalia uczyniły ją i wiele innych kobiet bezpłodnymi. Pewna starsza powiedziała o jej infekcji skórnej, o tym jak niskie pensje otrzymują robotnicy, jak muszą pracować nawet, gdy są chorzy oraz jak są odrzucani bez odszkodowania gdy dotkną ich poważniejsze choroby. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że takie rzeczy mogą mieć miejsce. To jest XXI- wieczne niewolnictwo! Kwietne farmy dając zatrudnienie, jednocześnie niszczą zdrowie pracowników.

Podróżując w te strony widzieliśmy jedynie pola kwiatowe, żadnych innych upraw. Mimo, że była niedziela, ludzie pracowali. Wzdłuż drogi widać było tylko młodych ludzi, żadnych dzieci. Mieszkania robotników były bardzo małe, niektóre w opłakanym stanie. Zaczęłam pytać sama siebie. Jak ci ludzie żyją? Czy muszą pracować w niedzielę nawet, gdy są chrześcijanami? Czy oni tak bardzo potrzebują pieniędzy? Na widok tego wszystkiego obudziła się we mnie wielka wdzięczność dla mojego kraju, gdzie ludzie mogą pracować na roli, kiedy chcą.

Podczas międzywyznaniowego nabożeństwa, na dziedzińcu protestanckiego Kościoła, odczułam solidarność z nimi. Dlaczego tak z nimi postępują? Zabolało mnie, gdy uświadomiłam sobie za co ci ludzie żyją. Pomyślałam o tych, który zarabiają bardzo wiele, podczas, gdy inni niszczą swoje życie.

Teraz gdy patrzę na piękne kwiaty, widzę za nimi tamtych robotników. Róże nabrały innego wymiaru! To doświadczenie uświadomiło mi, co dzieje się w naszym społeczeństwie. Było to jakby przejście od słuchania do widzenia.

Gdy patrzę w przyszłości misji, nie potrafę nie widzieć naszego świata z jego wieloma cierpieniami i wojną, ubóstwem, niszczeniem slamsów, ludźmi pozbawionymi domów, walkami plemiennymi, chorobami, HIV/AIDS, głodem, korupcją, ludźmi pragnącymi zdobyć władzę, wyzyskiem kobiet i dzieci, fudamentalizmem. To wszystko to wyzwania dla MSOLA.

Patrząc na te okoliczności, czuję się pełna energii by pomóc ludziom, by poznali swoje prawa, by odkryć w swoim życiu znaczenie słowa ógodnośćó, by stać się dla nich narzędziem Bożej miłości.

Widzę również jakz waną rzeczą jest praca z młodymi ludźmi.

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *