Renata

Dziewczyny z Our Lady Mercy

Secondary School i ich rzeczywistość życia

4 września rozpoczęliśmy trzeci semestr w szkole średniej ”Naszej Pani Miłosierdzia”, który zakończył się 26 listopada. Był to dla mnie pierwszy semestr w afrykańskiej szkole. Za wyjątkiem chemii i matematyki, które to przedmioty nie były i nie są dla mnie nowe, ponieważ od kilkunastu lat, począwszy od szkoły podstawowej poprzez liceum i studia, miałam wiele okazji, by zgłębić te dziedziny nauki, poznając je zadowalająco, wszystko inne stanowiło nowe doświadczenie. W Kenii jest zupełnie inny system nauczania, inne sposoby motywowania uczniów, inaczej jest rozplanowany rok szkolny, dzień w szkole, inna jest skala ocen, inny jezyk wykładowy (angielski i kiswahili), inny sposób rozwiązywania zadań matematycznych, wynikający z nieco odmiennego podejścia do nich, co z kolei jest wynikiem innej mentalności, inne jednostki (szczególnie w matematyce), inne dokumenty nauczyciel wypełnia itd.

Mamy tu trzy semestry, każdy trwa trzy miesiące, po których są miesięczne wakacje. Obecnie jesteśmy w trakcie wypoczywania, co niekoniecznie znaczy, ze wszystkie dzieci maja szanse na wypoczynek poza miejscem zamieszkania. Również tylko niektóre moje dziewczyny wyjechały za miasto. Głównym problemem są pieniądze tzn. ich brak. Większość z nich pochodzi z okolicznych slamsów, które tworzą jeden wielki Mukuru Slum. Ich rodzice walczą o przeżycie każdego dnia, szukając pracy, zajęcia płatnego choć na chwile, zmagają się z zapewnieniem podstawowych ludzkich potrzeb, jak jedzenie, ubranie, dach nad głową itp. Bardzo często moje dziewczyny maja bole brzucha. Jak pytam, widząc po ich wyrazie twarzy ze cierpią, bo same nic nie powiedzą, co jadły na śniadanie, często dostaje odpowiedz: ”Nic, siostro. Nic nie jadłam od wczorajszego lunchu w szkole”. Ludzie nie maja pracy (mamy tez to doświadczenie w Polsce), a wiec i wynagrodzenia, za tym idzie brak środków do życia, często tez pasywność i brak inicjatywy, by uczynić cokolwiek w kierunku zmiany trudnej sytuacji życiowej, w czym także nie pomaga rozpowszechniona na szeroka skale korupcja oraz tzw. ”znajomości”. Często ten łańcuch bezradności zamyka się w podjęciu ”pracy”, która wprawdzie przynosi dochody, ale za cenę poniżenia i deprawacji, jak prostytucja, także wśród nieletnich za namowa bądź przymusem ze strony dosrosłych, kradzież, zabójstwo na zlecenie itp. Teraz dodatkowo mamy powodzie w Nairobi. Wiele domów popłynęło z całym dobytkiem. Stad nie jest to rzadki obraz na ulicy: człowiek dorosły z ogromnym workiem na plecach, w którym jest z cale jego mienie.

W tej często beznadziejnej rzeczywistości uczestniczy wiele moich uczennic. Ich zachowania, reakcje odzwierciedlają bardzo jasno i wyraźnie to, czym żyją na co dzień, z czym zmagają się ich rodzice i one same każdego dnia. Wyrażają to tez w pytaniach skierowanych do mnie. Najczęściej chcą wiedzieć więcej o AIDS, jak uchronić się przed ta choroba, która zbiera ogromne żniwo w Kenii, szczególnie w slumsach. Czy można żyć inaczej tzn. bez strachu, poniżenia, w bardziej ludzkich, komfortowych warunkach, pozwalających na prawidłowy rozwój i dojrzewanie dzieci, młodzieży, a także planowanie lepszej przyszłości?

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *