Relacja z Soboty Misyjnej – luty 2018

Ostatnia sobota misyjna odbyła się w dość kameralnym gronie – było nas jedynie
16 osób. Mam jednak wrażenie, że to tylko wzmocniło więź między nami. Zaczęliśmy, jak zawsze, modlitwą. Od października odbywa się ona w formie Lectio Divina na podstawie Ewangelii z najbliższej niedzieli. Jak pewnie wiecie, tym razem był to fragment, gdy Pan Jezus „zdjęty litością” uzdrowił trędowatego człowieka, po czym nakazał mu, by nikomu nic nie rozgłaszał. Ten jednak zaczął opowiadać wszystkim, czego doświadczył, przez co Pan Jezus nie mógł wejść do miasta. Czasem uznajemy, że Pan wymaga od nas dziwnych rzeczy, a my przecież wiemy lepiej i robimy po swojemu.
I kończy się to najczęściej podobnie jak w Ewangelii – utrudniamy Panu Bogu realizację Jego planu.

Również część integracyjna przebiegała podobnie jak w zeszłym miesiącu: otrzymaliśmy wydrukowane zegary, po czym umówiliśmy się z sześcioma osobami wpisując ich imię przy każdej godzinie. Z każdą z tych osób przeprowadzaliśmy dwuminutową rozmowę. Dwie minuty na rozmowę dwóch osób to jest bardzo mało i zawsze nam brakuje czasu. Program jest jednak napięty, a podobno lepszy jest niedosyt niż przesyt.

W tym miesiącu prelekcję misyjną wygłosiła s. Maria Spychalska ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi. Siostra spędziła aż 17 lat w Japonii, więc zadanie opowiedzenia nam o swojej misji w ciągu 2 godzin było bardzo trudne, tym bardziej, że pytań mieliśmy sporo. Jej prezentacja jednak była doskonale przygotowana, a przekazane wiadomości były przekrojowe. Opowiedziała nam o geografii tego pięknego kraju, kulturze i jej rozumieniu przez Japończyków, ich religijności, co ciekawszych zwyczajach, języku, alfabetach, których mają aż 3. Na koniec nauczyła nas refrenu prostej piosenki w języku japońskim, którą śpiewa się tam wraz z dziećmi. Po krótkim przećwiczeniu śpiewaliśmy na zmianę „Arigato Kami Sama”, w dodatku rozumiejąc, co śpiewamy :).

Mimo oficjalnego zakończenia prelekcji, dyskusje z siostrą ciągnęły się jeszcze długo, także podczas obiadu przygotowanego przez s. Anafridę (ryż z mięsem, do którego użyto przyprawy rodem z Tanzanii), aż do Koronki, którą jak zwykle zakończyliśmy naszą sobotę misyjną.

Na zakończenie 10 wybranych ciekawostek na temat Japonii:

1) najpopularniejszym alfabetem stosowanym w Japonii jest tzw. kanji (czyt. kandżi), który
w zasadzie niczym nie różni się od chińskiego, lecz jest inaczej czytany,

2) aby płynnie odczytywać pismo japońskie, wystarczy nauczyć się jedynie nieco ponad 2 tys. znaczków kanji,

3) nazwy pochodzące z innych krajów niż Japonia zapisuje się w jednym z pozostałych alfabetów (hiragana, katagana),

4) Japończycy są bardzo pracowici (już od dzieciństwa) i często pracują po godzinach,

5) jeśli Japończyk uśmiecha się do Ciebie, a nawet przytakuje, to nie znaczy, że się z Tobą zgadza; po prostu jest uprzejmy,

6) każdy szanujący się Japończyk przynajmniej raz w życiu wejdzie na górę Fuji,

7) Japonia jest znana jako „Kraj Kwitnącej Wiśni”, jednak drzewa wiśniowe tam nie owocują,

8) w Japonii randki są zwykle aranżowane przez wspólnego znajomego. Tego rodzaju spotkania zawsze kończą się uprzejmością, a nawet obietnicą ponownego spotkania, nawet jeśli randka nie była udana. Ewentualne „reklamacje” zgłasza się natomiast osobie, która randkę zaaranżowała, dzięki czemu nikt nie czuje się urażony,

9) Japończycy starają się nie okazywać uczuć. Nawet podczas klęsk żywiołowych zachowują spokój,

10) aż 98% mieszkańców Japonii stanowią rodowici jej mieszkańcy. Jest to też kraj o wielkim zagęszczeniu ludności (335 osób/km²).

Mam ochotę opowiedzieć Wam znacznie więcej, ale i tak nie zrobię tego nawet w połowie tak dobrze jak siostra, a w dodatku przedstawiła nam przepiękne i świetnie dobrane fotografie. Mogę jedynie zaprosić na następną sobotę, podczas której usłyszymy o Kongo i Burkina Faso.

Piotr Majewski

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *