Relacja z Soboty Misyjnej – marzec 2018

Narzekamy, choć przecież wszystko mamy, wątpimy, gubimy życia sens, a przecież może w życiu być tak prosto: jesteśmy szczęśliwi, bo ksiądz z nami jest.

Co takiego? – mógłby ktoś zapytać i popukać się w czoło. Ksiądz, phi, i co z tego? Co ksiądz ma do mojego szczęścia? Ano ma, i o tym, jak jest to ważne, a przez nas niedoceniane, mogliśmy przypomnieć sobie na kolejnym spotkaniu zwanym sobotą misyjną.

Wszystko zaczęło się w afrykańskim trybie, czyli z lekkim przesunięciem (czytaj: opóźnieniem).
A kiedy zainteresowani dotarli i zasiedli w  sali muzealnej (ha! Chyba jedyne takie muzeum

w Polsce, w którym nie tylko ogląda się eksponaty), na ekranie wyświetlił się tekst. Tekst Ewangelii wg św. Jana (J 3, 14-21), który był rozważany przez wszystkich przybyłych. Później każdy miał możliwość podzielenia się tym, co go najbardziej dotknęło we wspomnianym fragmencie. Obejrzeliśmy też, jak zawsze, krótki filmik z rozważaniami Lectio Divina
ks. Krzysztofa Wonsa.

Nie zabrakło integracji, choć tym razem dość krótkiej – sześciominutowej. Tyle każdy
z uczestników miał poświęcić na rozmowę z osobą, której jeszcze nie zna. Dalej nastąpiła kontynuacja pracy w tematycznych grupkach. Zanotowano jeden konkretny wniosek na przyszłość – siostry powinny rozprowadzać eleganckie torby płócienne dla kobiet (niby czemu tylko dla nich? Cóż to … ręce mężczyzny nie mogą być skalane zakupami czy jak?), co po pierwsze byłoby formą ochrony środowiska, a po drugie, zebrane pieniądze można by było przekazywać na misje.

Główną częścią spotkania było świadectwo o. Emmanuela, władającego aż siedmioma językami (!), o jego misji w Kongo. Całość można streścić w jednym zdaniu, wielokrotnie powtarzanym: „We are happy, because priest is here”. Jakie to proste, prawda? Powinniśmy być zatem wszyscy szczęśliwi. Czy jednak jesteśmy…? Tam ludzie czasem czekają aż trzy miesiące, żeby spotkać się z księdzem, uczestniczyć we Mszy, przyjąć sakramenty. Czas obecności księdza w danym regionie jest wyjątkowym czasem, dzieci wtedy nawet do szkół nie chodzą. I chociaż jest biednie, wiele osób ubogo ubranych, bez butów na stopach, to i tak nie ma znaczenia w obliczu faktu, że ksiądz jest z nami, więc jest dobrze, cieszymy się. Jednak misja to nie tylko radość dawana i otrzymywana. Kryje się tu też wiele trudności, niebezpieczeństw. O. Emmanuel także je przeżywał, czasem nawet nie spał z powodu zagrożeń. Nasz gość opowiedział również
o stroju, w którym przybył, dodając jednak, że na KUL w nim nie chodzi. Nie zabrakło oczywiście pytań ze strony uczestników spotkania, a potem receptory smakowe i węchowe zostały odpowiednio pobudzone przez pyszny obiad przygotowany przez Asię i Zuzię.

Wspólny czas zakończyliśmy spotkaniem… z Panem Jezusem w kaplicy. Pomodliliśmy się razem Koronką do Bożego Miłosierdzia i tak upłynęła marcowa sobota misyjna. Niektórzy zostali na pogaduchy przy robótkach manualnych, a inni podążyli już do swoich obowiązków, ubogaceni
o kolejne misyjne doświadczenia.

Bóg przyszedł, by nas zbawić,

choć jest to przez krzyż droga,

na próżno jednak nam źle mówić,

bo przecież – On nas bezgranicznie kocha.

 

W prawdzie zbliżamy się do światła,

lecz w sercu mroku jeszcze wiele,

bacz więc, by wiara w tobie nie upadła,

nadejdzie czas radości, duszy wesele.

 

Wiola M.

 

 

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *