Powiedziałam Jezusowi TAK i nie żałuję…

Magdalena Orczykowska  jest postulantką w naszym zgromadzeniu. W sierpniu 2014 wyjeżdża do Burkina Faso, aby tam rozpocząć kolejny etap formacji zakonnej: nowicjat. 
 
Magdo, czy zechciałabyś powiedzieć coś o swojej rodzinie, rodzeństwie, o parafii, z której pochodzisz?
Pochodzę z małej miejscowości ? Męciny w diecezji tarnowskiej. Tam mieszkają moi rodzice. Mam  młodszą  siostrę Martę, która jest fizjoterapeutą i pracuje w swoim zawodzie. Zawsze, gdy ludzie pytają mnie o  reakcję mojej rodziny na mój wyjazd, na moje powołanie,  na myśl przychodzą mi jedynie słowa dziękczynienia Panu Bogu za dar tak cudownych rodziców i siostry. Mimo, że jest to dla nich niełatwa sytuacja, wspierają mnie od samego początku i cieszą się razem ze mną z drogi, którą wybrałam. Jestem świadoma, że moje powołanie narodziło się i odkryłam je dzięki  temu, że Pan Bóg był zawsze bliski i obecny w naszej rodzinie oraz dzięki modlitwie całej wspólnoty parafialnej, która po wyjeździe jednego z księży z naszej parafii do Czadu, z jeszcze większym zaangażowaniem myślała o misjach i powołaniach misyjnych. W Męcinie nie mieszkam już kilka lat, ale bardzo się cieszę, gdy wracając  tam na urlop widzę parafię zaangażowaną, pełną życia, rozwijającą się. To naprawdę piękne i przynosi duże i widoczne owoce.  Gdy myślę o rodzinie, często przychodzi mi na myśl fragment Pisma Świętego: „każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma”, są to słowa prawdziwe, których już teraz doświadczam w swoim życiu, ponieważ na mojej drodze spotykam ludzi, którzy są dla mnie matką, ojcem, siostrą, bratem,  i dla których ja również jestem córką czy siostrą.
 
Jakie są Twoje zainteresowania?
Moją wielką pasją są języki, od dawna bardzo lubię język francuski, a od czasów studiów na filologii romańskiej również język hiszpański. Przyznam, że z dużą ciekawością będę się uczyła innych języków, zwłaszcza języków ludności lokalnej w kraju afrykańskim, do którego kiedyś zostanę posłana. Poza tym uwielbiam tańczyć, zostało mi to jeszcze z dzieciństwa, gdy tańczyłam w dziecięcym zespole regionalnym. 
 

Kiedy pierwszy raz pomyślałaś o byciu misjonarką?
To było już w gimnazjum, przy okazji wyjazdu na misje do Czadu jednego z naszych księży, o którym już wspomniałam. Pamiętam, że właśnie wtedy też zapragnęłam pojechać do Afryki, choć absolutnie jeszcze nie myślałam, że jako siostra zakonna, nawet nie chciałam wtedy być siostrą. Wszystko się zmieniło, gdy po maturze poszłam na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, trzeciego dnia poświęconego misjom Jezus zaprosił mnie do tego, bym była nie tylko misjonarką, ale i siostrą zakonną. Spontanicznie powiedziałam Mu wtedy „TAK”,  to co wtedy dyktowało mi serce, i do tej pory nie żałuję.
 
Jak poznałaś Siostry Białe Misjonarki Afryki?
Pan Bóg wiedział, jak pokierować moimi drogami, abym dotarła do Lublina, gdzie jest jedyny nasz dom w Polsce. Tutaj rozpoczęłam studia na filologii romańskiej na KULu. Na początku roku akademickiego zorganizowano rekolekcje dla studentów pierwszego roku, na których prezentowały się różne grupy z duszpasterstwa akademickiego, m.in. grupa misyjna. Zapragnęłam do niej należeć,  a potem się okazało, że opiekują się nią właśnie Siostry Białe, o których już wcześniej czytałam na Internecie. To było dla mnie jak znak.
 
Kto dla ciebie jest wzorem misjonarki? Może masz patrona?
Od razu na myśl przychodzi mi św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Wielu ją zna, ale może mało kto słyszał, że mimo, że była karmelitanką i nigdy nie opuściła klasztoru w Lisieux, została ogłoszona patronką misjonarzy. Bardzo dużo modliła się za misjonarzy i sama misjonarką była. Mówiła, że jej powołaniem jest MIŁOŚĆ, być miłością w sercu Kościoła, a dla mnie właśnie prawdziwa miłość do Boga i każdego spotkanego człowieka, taka jakiej uczył nas sam Jezus Chrystus powinna cechować każdą misjonarkę i każdego misjonarza. Św. Terenia jest mi przewodniczką i prawdziwą przyjaciółką w nieustannym dążeniu do pełnej miłości.
 

Na czym polega formacja, którą przeżyłaś w Polsce?
Czas kandydatury i postulatu to czas poznawania zgromadzenia zakonnego, przyglądania się życiu sióstr i aktywnego w nim uczestnictwa, w konkretnej wspólnocie, w moim przypadku tej cudownej lubelskiej. To też czas poznawania siebie i osobistego rozwoju na różnych płaszczyznach. W czasie postulatu w Polsce mogłam również bliżej poznać Afrykę przez dzielenie życia we wspólnocie z naszą siostrą z Tanzanii, przez licznych gości z różnych krajów afrykańskich, przez uczestnictwo i aktywny udział w organizacji różnych wydarzeń jak na przykład comiesięcznych Sobót Misyjnych, pielgrzymki międzynarodowej. Przez 2 lata udzielałam się jako wolontariuszka w pracy z  uchodźcami oraz pracowałam zawodowo najpierw w biurze turystycznym, a potem jako nauczycielka języka hiszpańskiego i francuskiego w liceum i technikum. Wszystko to postrzegam jako ogromny dar i bogactwo, za które jestem Bogu ogromnie wdzięczna. 
 
A co teraz przed Tobą?
Przede mną pierwszy wyjazd do Afryki na kolejny etap formacji – nowicjat. Będzie to czas pogłębiania mojej relacji z Jezusem oraz głębszego poznania samego zgromadzenia, w którym chcę służyć.
 
Co byś powiedziała młodym kobietom mającym pragnienia misyjne?
Nie bój się powiedzieć Bogu „tak”, proś, aby Cię prowadził, a droga, którą On dla Ciebie przygotował, będzie najpiękniejszą przygodą Twojego życia. 
 
Twoje motto życiowe?
„Jezu, ufam Tobie” są to  słowa, które dodają mi życia, entuzjazmu i pomagają przyjmować z otwartym sercem  wszystko, co Pan Bóg dla mnie przygotował: zarówno radości jak i troski każdego dnia.

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *