Niebieska symfonia

Deszcz czasami nie pozwala spać w nocy. Zwłaszcza, kiedy mieszka się na poddaszu. Trzeba pamiętać, że realia się zmieniły. Poddasze to już nie tylko ciasne, drewniane pomieszczenie na maszyny na podwórku. Poddasze jest już pod dachem, blachą, w zimie ? pod śniegiem.
Dach czuje, że wiatr go nie szanuje. Osoba śpiąca na poddaszu także to czuje. Dlatego nie chce spać, chce się wiatru przeciwstawić. Chce wyjść na dwór, na deszcz i ? na przekór własnym strachom ? walczyć z wiatrem. Niekiedy może być to walka na śmierć i życie, bo boży podmuch może być tak gwałtowny, że nie tylko uniesie takiego niechcącego niczego prócz snu, niewiernego w wierze człowieka i zaniesie go wysoko, wysoko, aż pod swoje własne Oblicze. Wówczas szept szumiący za szczelnym, choć nie całkowicie głuchym oknem staje się wyraźnie słyszalnym wołaniem, prośbą i rozkazem, miłą dla ucha muzyką, zachęcającą do zostawienia wszystkiego, co z tyłu i pójścia za Głosem. Dźwięk jest kojący, piękny, akustycznie bardzo pożądany, choć chwilami bardzo cichy, tłumiony tysiącem innych, inaczej kuszących nut o charakterze lekko rdzawiącym?
Niedoskonałość tych fałszywych nut daje się odczuć nie od razu, a dopiero po dłuższym doświadczaniu ich charakteru. Początkowo wydają się być one dla słyszalności owego Pięknego głosu zupełnie nieszkodliwe. Kiedy tracimy częstotliwość Łagodnego Dźwięku, zaczynamy bać się fałszywych nut. Znowu nie chcemy spać na poddaszu, znowu intrygują nas spadające z nieba łzy, znowu chcemy tylko snu. Znowu mamy szczęście, że nasze poddasze jest tak bliskie Szczytu.

Iwona Kuśmierz

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *