Piękny uśmiech w zamian…

Wiele razy w swojej adhortacji „Evangelii Gaudium” papież Franciszek zaprasza nas aby pójść na peryferie aby tam spotkać ubogich.
Czasem wydaje mi się, że te peryferie w pewien sposób spotykają się z naszymi własnymi granicami-oto sami ubodzy zbliżają się do nas,  przychodzą aby się z nami zobaczyć!

I kiedy ośmielają się podejść ku nam poszukując pomocy, bezpieczeństwa, przyjaźni, zrozumienia- szczęśliwi jesteśmy, jeśli zapamiętamy kolor ich oczu!
Papież Franciszek zaprasza nas, aby popatrzeć w oczy ubogich, rozpoznawać zapach ich ubrania, dźwięk ich głosu, a przede wszystkim poznać imię, którym nazywała ich mama…

W Zambii moją misją jest praca w sekretariacie arcybiskupa Kasamy.
Moje biuro mogłoby się nazywać „biurem do spraw socjalnych”. To miejsce gdzie  ludzie wypchnięci na margines czują się bezpiecznie, gdzie wykluczeni staja się przyjaciółmi, a odrzuceni witanymi z radością…

W ciągu wszystkich moich lat spędzonych w Zambii, doświadczałam tego o czym pisze papież Franciszek w swojej adhortacji „Evangelii Gaudium”:

[Ubodzy] mogą nas wiele nauczyć. Jest rzeczą konieczną, abyśmy wszyscy pozwolili się przez nich ewangelizować.. Jesteśmy wezwani do odkrycia w nich Chrystusa, do użyczenia im naszego głosu w ich sprawach, ale także do bycia ich przyjaciółmi, słuchania ich, zrozumienia ich i przyjęcia tajemniczej mądrości, którą Bóg chce nam przekazać przez nich. (EG 198)

Kilka lat temu oglądając obraz Siegera Koedera, który lubię tytułować „Posiłkiem miłości”, rozpoznałam w obecnym na nim Afrykańczyku jednego z moich ubogich przyjaciół z Kasamy- Abrahama.

Abraham przychodził się ze mną spotykać regularnie- jeden z tego tłumu, który żyje na ulicy z ofiar przechodniów…

Abraham był chorym psychicznie trzydziestolatkiem,  brudnym, niechlujnie ubranym, jednakże z  jego twarzy emanował jakiś niezmierny wdzięk, niemal czułość…

Nigdy nie żebrał. Jedzenia szukał w koszach małych restauracji. Czasem zajmował się wywozem śmieci, w zamian za to otrzymywał jakieś drobne pieniądze.
Kiedy ktoś mu cokolwiek ofiarowywał, wyciągał z kieszeni swoje grosze, aby nimi zapłacić.

I tylko wtedy, gdy jego spodnie i koszula nie przypominały już niczego innego poza szmatą, pozwalał się ubrać w coś nowego. Po umyciu się jednak, zawsze zwracał mydło!

Czysto ubrany i szczęśliwy Abraham ofiarowywał w zamian piękny uśmiech.

Piękny uśmiech w zamian… oto naprawdę „arcydzieło stworzenia”! Tak właśnie papież Franciszek nazywa ubogich…

Sr Hildegunde Schmidt Rome, Italie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *