V Niedziela Wielkiego Postu, 29 marca 2009

J 12, 20-33

„Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, a jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.”

Śmierć….umieranie….

Wydaje się taka odległa i nierealna, chyba, że ktoś przeżywa odejście bliskiej mu osoby. Śmierć i obumieranie jest dobrze zamaskowana, świat próbuje robić wszystko, aby o niej zapomnieć, żyjemy udając nieśmiertelnych, jakby wstydzimy się upływających nam lat, a przecież one maja nas zbliżyć do Boga, do Domu Ojca. Ale nie chodzi w tej Ewangelii o upływanie czasu, a raczej o pozbywanie się skorupy człowieka grzesznego, egoisty, pysznego i samowystarczalnego.
Kto dzisiaj mówi o śmierci, o ofierze, o poświęceniu czy o cierpieniu?
Mówimy raczej o samospełnieniu, o samorealizacji, o bogactwie doświadczeń i o wzbogaceniach i sukcesach.
Przy kolejnych przedsięwzięciach pytamy się czy mi się opłaci, ile z tego będę miała, co osiągnę. Jakże nie modne wydaje się mówienie o oddaniu się dla innych z miłości, o ofierze dla innych tylko, dlatego że tak podpowiada mi serce, że chcę czynić coś dla innych, bezinteresownie, bo tak czynił Jezus.

Jedno, to fizyczne umieranie, starzenie się, niemoc. Drugie, to codzienne umieranie w swoim egoizmie, w swojej pysze czy fałszywej pokorze. Jakże to bolesne, kiedy ktoś nas gani, krytykuje, mówi nam prawdę, jacy jesteśmy. Uciekamy od tego, odchodzimy, rzucamy stancje, znajomych, odsuwamy się od najbliższych, zakładamy maski i udajemy ze to nie do nas skierowane, że nie słyszymy albo się zamykamy i czekamy zwinięci w kłębek, aby przeczekać burzę.

Obumrzeć, dla mnie, w relacjach, to przyjąć z pokorą to, co otrzymuję od innych, to odkrywać bolesną prawdę, że nie jestem doskonała, jaką się kreuję, to oddać tę prawdę z ufnością Bogu i przyjąć od Niego RADOSNĄ PRAWDĘ, że jestem umiłowaną Jego córka, Jego umiłowanym dzieckiem, że moim szczęściem jest niesienie szczęścia innym, wspierając ich, a czasem pomagając im zdjąć skorupę fałszu, co może początkowo sprawiać im ból. W efekcie jednak daje nowe życie. To widzieć w innych oblicze Boga, nie wroga.

Niech ten czas Wielkiego Postu będzie dla nas wszystkich tym czasem stanięcia w Prawdzie, nowych narodzin, pozbycia się skorupy fałszu, a stanięcia się nowym stworzeniem w Chrystusie.

Z darem modlitwy, prosząc o modlitwę, s. Celina

celinanatanek@wp.pl

 

 

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *