Na gorąco z Tanzanii

Karibu!

W czwartek minął pierwszy tydzień naszego pobytu w Tanzanii, mamy też już za sobą pierwszy dzień pracy w Tandale.
Na dobry początek w środę mieliśmy piknik nad oceanem.

Przygotowania trwały od samego rana: mamy na podwórku kościoła gotowały ugali (tradycyjna potrawa w Afryce), dziewczynki obierały pomarańcze, chłopcy przynosili wodę. Dla każdego z nich był to wyjątkowy wyjazd. Kobiety założyły najlepsze stroje, dwóch chłopców nawet garnitury, a dziewczynki zabrały biżuterię i torebki. Wszyscy oczekiwali na nadjeżdżający bus, który nieco się spóźniał. Cierpliwość to cecha przydatna w Afryce, nic nie jest o czasie.

Załadowani do busa i do samochodu ojca Jago, ruszyliśmy w drogę. Jadąc, widzieliśmy przez okno zmieniające się krajobrazy. Najpierw nasze slumsy pełne ludzi, kurzu i hałasu. Baraki, sklepiki w skupisku jeden obok drugiego, bez przedniej ściany, tak że możesz wręcz zajrzeć do wnętrza bez wchodzenia do środka. Znaleźć tu można różnej profesji sklepikarzy, szewca, ślusarzy, fryzjerzy, szwaczki itd. Sprzedawcy cytrusów ze swoimi dwukółkami czy rowerami z koszami obładowanymi pomarańczami, wciąż pojawiają się na ulicach. Kobiety gotują, piorą, noszą na głowach zakupy, kosze pełne owoców czy 25-kilogramowe worki. Obrazu dopełniają dzieci biegające pomiędzy, często na boso, bawiące się kartonami czy pustymi butelkami.

Podczas jazdy dalej w kierunku plaży widok za oknem zmienia się coraz bardziej, mijamy miasto; ruch, dużo samochodów, nie zawsze obowiązują tu zasady ruchu drogowego, zawsze więc bezpieczniej zapiąć pasy. Im bliżej oceanu, tym bogatsze domy, ogromne, pięknie wykończone, człowiek ma wrażenie, że jest w zupełnie innym kraju. Ten kontrast robi wrażenie.

Dzień na plaży minął na wspólnym pływaniu w oceanie, zabawach, rywalizacji. Pomimo panującej tutaj zimy słońce i wiatr sprawiły, że twarze jednych pokrył piękny brąz, innych wyglądały jak czerwone raczki. Po pływaniu – czas na lunch. Dzieci w kolejce ustawiały się po porcje ugali, mięsa, sałatki i sok. Sjesta pod palmami i dalsze zabawy na plaży. Dla niektórych kolejna porcja pływania czy spacer po piaszczystej plaży. Niby zwykła wycieczka, a ogromna radość dla dzieci i niezwykły czas. Zmęczeni, ale szczęśliwi bardzo wróciliśmy do Tandale.

W czwartek po raz pierwszy poszliśmy do szkoły.

Ułożyliśmy plan i podzieliliśmy się przedmiotami. Ja uczę biologii, chemii i matematyki; Mateusz angielskiego w klasie A i geografii a Maciek fizyki i angielskiego w klasie B. Lekcje rozpoczynają się o 8.30, kończą o 12.30 z przerwą między 10.30 a 11.00. Prowadzimy także po południu różne zajęcia dla dzieci ze szkoły: muzyczne, sportowe i plastyczne. Dzieci często przychodzą głodne i zmęczone do szkoły, pomimo to spędzają tu nawet cały dzień z małą przerwą na posiłek.

Prowadzimy też w Salome Center, zarządzanym przez siostry białe, naukę angielskiego dla dorosłych.

Do pierwszego dnia w szkole wszyscy przygotowywaliśmy się długo, pożyczaliśmy książki i wykorzystaliśmy wskazówki poprzednich wolontariuszy z Niemiec. To trochę trudne zadanie. Mieliśmy prowadzić zajęcia w języku angielskim, tak jak to jest teoretycznie każdego dnia, dzieci w tym języku zdają też egzaminy. Niestety, jak się okazało, niewiele rozumieją i w praktyce nauczyciele prowadzą lekcje w suahili, piszą na tablicy regułki po angielsku, które dzieci następnie kopiują do zeszytów, często nie rozumiejąc zupełnie tego, co piszą. Są jednak bardzo chętne do nauki, ci, którzy rozumieją po angielsku, tłumaczą pozostałym na suahili.

W dzień naszego debiutu po południu dzieci miały lekcję muzyki, dziewczyna z Hiszpanii uczyła ich nut, a Maciek przygrywał na gitarze. Po części muzycznej przyszedł czas na zabawy na świeżym powietrzu, a na koniec na futbol, dzięki użyczonej przez ojców białych piłce (dziewczynki wolały dwa ognie). Tak zrobiła się godzina 17.30, czas powrotu za pomocą daladala do domu.

Justyna Majcher

czytaj więcej na stronie www.duch.lublin.pl

 

 

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *