Moja pierwsza afrykańska przygoda z Jezusem

Moja pierwsza afrykańska przygoda z Jezusem

          Zabierz, Panie, i przyjmij całą

          wolność moją, pamięć moją i rozum,

          i wolę moją całą,

         cokolwiek mam i posiadam.

Ty mi to wszystko dałeś

    – Tobie to, Panie, oddaję.                                                                                  

       Twoje jest wszystko.

      Rozporządzaj tym w pełni

       wedle swojej woli.

      Daj mi jedynie miłość

       Twoją i łaskę,

      albowiem to mi wystarcza.

 

              

Ta modlitwa św. Ignacego z Loyoli stała się i moją modlitwą, którą wyśpiewałam wraz z dwoma moimi siostrami 30 kwietnia 2016 roku w dniu naszych pierwszych ślubów zakonnych w Zgromadzeniu Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki.

               Gdy w wieku 15 lat po raz pierwszy usłyszałam Boże wezwanie do życia misyjnego, a potem również do życia zakonnego, nawet przez myśl mi nie przeszło, że „życie dla Jezusa, przez Jezusa, życie jak Jezus, według Jezusa i z Jezusa”, jak mówi Matka Marie Salomé nasza pierwsza przełożona generalna, może być tak piękną przygodą. I to dopiero początek!

Moją afrykańską przygodę z Jezusem mogę podsumować jednym ważnym dla mnie słowem: SPOTKANIE, ponieważ największym skarbem tego pierwszego doświadczenia Afryki, którym chcę się podzielić z innymi, jest właśnie spotkanie : najpierw z Bogiem, później z innymi kulturami, z mieszkańcami Burkina Faso oraz z wyznawcami islamu.


W sierpniu 2014 roku, wyjechałam do Burkina Faso, by rozpocząć tam nowicjat – etap     formacji zakonnej przygotowujący do złożenia pierwszych ślubów. Dla mnie był to czas formacji w szkole Pana Jezusa, który poprzez pogłębioną modlitwę, kierownictwo duchowe, różne sesje i zajęcia, uczył mnie, jak żyć, by ON był zawsze na pierwszym miejscu, jak Go rozpoznawać w codziennym życiu, w osobach czy wydarzeniach. Pokazywał mi swoją ogromną miłość do mnie, swoje pragnienie dla mojego życia, moją drogę do świętości i czekał cierpliwie na moją odpowiedź. To głębokie i osobiste doświadczenie Boga w moim życiu, prawdziwe spotkanie z Nim, jest dla mnie źródłem radości, którą chcę się dzielić z innymi.

Bardzo ważnym elementem dla Sióstr Misjonarek Afryki jest życie wspólnotowe. Żyjemy we wspólnotach międzynarodowych, międzykulturowych, które będąc dużym wyzwaniem, są jednocześnie ogromnym bogactwem. W nowicjacie było nas dziesięć osób z sześciu różnych narodowości: Burkina Faso, Hiszpania, Tanzania, Republika Demokratyczna Konga, Burundi i Polska. Spotkanie mojej ?inności? z ?innością? drugiej osoby w prawdzie i otwartości poszerzało nasze horyzonty i przynosiło piękne owoce: potrawy, dekoracje, artykuły, tańce i piosenki, wspólne rekreacje, których jedna osoba nie byłaby w stanie, w tak pomysłowy sposób przygotować.

Moje spotkanie z mieszkańcami Burkina Faso, pełnymi życzliwości i otwartości, jest dla mnie prawdziwym skarbem, dzięki któremu jeszcze bardziej pokochałam Afrykę. Ich niesamowita gościnność, z którą przyjmują do domów nawet nieznajomych, ich radość ze spotkania z drugim człowiekiem pokazały mi, jak ważna jest dla nich sama moja obecność, nawet gdy nie znam ich języka, jak ważny jest sam gest wyjścia do innych, prostego pozdrowienia.

Dzięki mojemu pobytowi w Burkina Faso i Mali, gdzie odbyłam mój trzymiesięczny staż w nowicjacie, mogłam lepiej poznać i zbliżyć się do wyznawców islamu. Odkryłam, że chrześcijanie i muzułmanie mogą żyć obok siebie w pokoju, pomimo nienawiści i przemocy, o których słyszymy w różnych częściach świata. Oni również, tak jak my, szukają prawdy, szukają szczęścia, szukają Boga i nie brakuje tych, którzy z szacunkiem i życzliwością wychodzą na nasze spotkanie. Lubię tutaj wspominać naszego „tatę” papa Toure, imama odpowiedzialnego za prowadzenie wspólnych modlitw, który ma swój meczet. Jest zawsze bardzo życzliwy dla nas, i gdy pewnego dnia odwiedziłyśmy go, zaprosił nas do środka owego meczetu, na co normalnie nie pozwala się kobietom. Wytłumaczył nam symbole i muzułmańskie modlitwy. Było to spotkanie pełne radości i dla nas, i dla niego.

Moją przygodę z Jezusem będę kontynuować w Ugandzie, gdzie zostałam posłana po złożeniu pierwszych ślubów. Jadę tam z radością, bo wiem, że Ten, któremu zaufałam, jest zawsze przede mną, czeka tam na mnie z rękoma pełnymi łask i darów, wystarczy, że się na nie otworzę i pozwolę Mu się prowadzić.

Magdalena Orczykowska

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *