Zielony groszek

Serdeczne pozdrowienia wraz z modlitwą dla uczestników I Warsztatów Misyjnych roku 20010/2011 oraz uczestników Wolontariatu Misyjnego Sióstr Białych z Narodowego Sanktuarium Maryjnego Kenii w Subukia przesłał nam Piotr Bielak, wolontariusz misyjny:

„Do moich Przyjaciół w Polsce!

Zielony groszek …
Subukia, 2 i 3 października 2010

Sobotnie popołudnie. Po porannym praniu, przyszedł teraz czas na jego prasowanie. Powoli, może mało udolnie, ale idzie do przodu, koszula za koszulą. Mam wrażenie, że jest ich mnóstwo, a przecież wziąłem do Kenii tylko kilka. Biorę do ręki kolejną … do moich uszu dochodzi dziecięcy śpiew, delikatny, radosny, po prostu piękny. Naraz słyszę śmiech, beztroski, autentyczny … i znów śpiew. Umila mi to moją pracę, ale zostawiam stertę ubrań
i biegnę zobaczyć sprawców tych radosnych wzruszeń. Zaciekawiony, nie mogę się oprzeć.  
Przecież mogę poprasować później, a mi się podobają nawet koszule niewyprasowane … przecież najważniejszy jest kontakt z drugim człowiekiem, osobista relacja z nim.
Po prostu ważne jest spotkanie. Pędzę.
Otwieram duże drzwi nowego domu i widzę na schodach dwóch chłopców. Siedzą sobie przed drzwiami i łuskają zielony groszek. Jambo! Następuje wymiana powitań. Zadaję kilkanaście pytań. Chętnie na nie odpowiadają. Przy okazji jest dużo śmiechu i radości.  Nieznajomi są już mi o wiele bliżsi. Już trochę o nich wiem. Okazuje się, że to bracia Josef ma 12 lat, a Joel ma 10 lat. W domu mają jeszcze ośmioro rodzeństwa. Starszych i młodszych braci oraz sióstr. Są naszymi sąsiadami, a mieszkają wysoko, na zboczy góry, wyżej niż nasz klasztor i sanktuarium. Chodzą do szkoły podstawowej i bardzo, bardzo lubią do niej uczęszczać. Bardzo lubią też grać w piłkę, nawet mają przy sobie coś, co ma ją przypominać … to zwinięte w kłębek kilkanaście worków foliowych przepasanych sznurkiem.
Pomimo naszej rozmowy, dalej łuskają zielony groszek …Dowiedziałem się, że chłopcy lubią w szkole matematykę, angielski, historię i sport. Mówią, że są dobrymi uczniami. Joel przyznał się, że otrzymał raz lanie w pupę od nauczyciela. Ale od razu dopowiedział, że dziewczynki w szkole też są nieraz niegrzeczne, ale one otrzymują linijką w rękę…

Bracia są bardzo grzeczni, widać, że się bardzo kochają. Poczęstowałem chłopców bananami i pomarańczami. Szybko owoce zniknęły z talerza. Są głodni i to chyba bardzo. Asante sana, asante sana … dziecięce podziękowania brzmią mi ciągle w uszach. Pobiegłem do kuchni po czapati czyli prawie nasze naleśniki. A tu ostra reakcja kucharki, że dla chłopców gotuje ryż, że nie dla nich czapati. Odpowiedziałem grzecznie, ale stanowczo, że oddaję im swoją porcję. Przecież ja ciągle bardzo dobrze wyglądam. I znów jestem z moimi znajomymi. Szybko wcinają smaczne czapati i dalej łuskają zielony groszek …
Mimo, że znałem ich dopiero kilkanaście minut stali się mi bardzo bliscy i bardzo ich polubiłem. Poprosiłem, aby dla mnie zaśpiewali piosenkę. I znów usłyszałem ich piękne głosy. Jedna, a później druga piosenka, przeplatana klaskaniem w dłonie. Dziecięca radość i uśmiech na twarzy były najlepszym podarunkiem dla mnie.  Na koniec zapytałem czy mogę zrobić im kilka zdjęć. Ochoczo się zgodzili. Mam nadzieję, że wkrótce będę miał naprawiony program do obróbki foto.
W niedzielę na obiad był ryż z dodatkiem bardzo smacznego zielonego groszku.  Dziękuję Wam Bracia za spotkanie na schodach … za lekcję radości.
Pocałunek pokoju dla Kochanych i bliskich mojemu sercu Misjonarek
Afryki. Mzungu Pita.”

Pozdrawiam
Piotr Bielak

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *