Lipiec, sierpień, wrzesień…

Lipiec, sierpień, wrzesień… Tyle miesięcy trzeba było czekać, by na nowo spotkać się podczas soboty misyjnej u sióstr misjonarek. Naprawdę, całkiem na nowo, bo w nieco odnowionym wnętrzu. Kto nie odwiedzał sióstr przez dłuższy czas, pewnie się zdziwi zaglądając do kaplicy. I zachwyci! Wszystko tak pięknie dobrane. Nie o kaplicy jednak ma być mowa.

W tę drugą sobotę miesiąca, jak zazwyczaj do tej pory, grono znajomych i nowych osób zebrało się w sali, która pełni funkcję muzeum wielokulturowego (chciałam napisać: afrykańskiego, ale przypomniało mi się, że są tam pamiątki nie tylko z tego kontynentu). W oczekiwaniu na kolejnych gości ucięliśmy sobie poranne luźne pogaduchy. Spotkanie rozpoczęło się tuż po godzinie 9.00 modlitwą Słowem Bożym. Rozważaliśmy Ewangelię wg św. Marka o bogatym człowieku, który pytał: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Dzieliliśmy się w małych grupkach tym, co nas najbardziej dotyka, jak Pan do nas przemawia, a później obejrzeliśmy podsumowujący film.

Po modlitwie znalazła się chwila na ciepłą herbatkę, aromatyczną kawę i zapoznawcze rozmowy. Ale właściwa część zapoznania nastąpiła za moment – każdy z uczestników miał za zadanie wybrać jedno lub dwa zdjęcia spośród wielu fotografii, dzięki którym opowie coś o sobie (fotografie były przepiękne, duże, czarno-białe, z różnych misyjnych wydarzeń). To był dobry czas wzajemnego słuchania, dzielenia się, a nawet zwierzeń.

Później moc ogłoszeń, niekoniecznie parafialnych : ). Ot, siostry opowiedziały, jakie wydarzenia zaplanowane są na kolejne miesiące. Dalej, już w nowej kaplicy, poćwiczyliśmy śpiew pieśni, by za chwilę spotkać się z Najważniejszym w Eucharystii. Mszę Świętą odprawiał o. Tomasz Podrazik, który wiele lat spędził na misjach poza krajem. Teraz, jak sam powiedział, na nowo uczy się funkcjonowania w polskim społeczeństwie. W czasie obiadu podzielił się z nami kilkoma ciekawymi, momentami zabawnymi, opowieściami. Pyszne jedzonko przygotowała s. Wiktoria ze wsparciem całej siostrzanej załogi :).

Ach, jeszcze jedno! Grono mieszkanek przy ul. Powstańców Śląskich od niedawna się powiększyło. Zawitała tutaj s. Lucy oraz Kamila z Krakowa. Oby udało im się jak najszybciej poczuć, że są na właściwym miejscu i zadomowić.

Sobota mijała w swoim tempie. Na moment każdy mógł się zatrzymać, zwolnić, zamyślić, chłonąć ciepło i dobroć bijące od sióstr. Oby wystarczyło do kolejnego miesiąca! : )

Za ten wspólny czas dziękuje

Wiola M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *