s. Margareth Kibola

Margareth Epharen Kibola (Tanzania) przebywa we wspólnocie Gumo. Podczas nowicjatu doświadczyła, jak wielkie znaczenie ma słuchanie najbiedniejszych z biednych

„Twoja Ewangelia poruszyła mnie…” – takie były słowa jednego z więźniów na oddziale gruźliczym szpitala Mont Meru w Arusha, gdy właśnie miałyśmy zostawić go i przejść do innego pacjenta Hortencia i ja, która wcześniej go odwiedzałam spojrzałyśmy na niego zdziwione dlaczego nam to powiedział. Czy dlatego, że trzymałyśmy w naszych rękach Biblię, ale nic nie przeczytałyśmy mu? Zapytałyśmy się więc go, co miał na myśli. „Dałyście mi nadzieję i radość. Sprawiłyście, że poczułem, iż jestem istotą ludzką, jak inni i że nadal istnieją ludzie, którzy troszczą się o mnie…”. Muszę powiedzieć, że słuchając go doświadczyłam głębokiej radości… radości tego człowieka, który czuł, że go słuchałyśmy. On nawet dodał: „Nie przyniosłyście nic, ale wasza obecność jest wystarczająca … Przychodźcie, by nas przywitać, nawet gdy jesteśmy przykuci do łóżek…”. Te słowa pomogły mi uświadomić sobie, ile zwykła obecność znaczy dla ludzi znajdujących się na tych oddziałach, jak bardzo są za nią wdzięczni.

Odwiedzanie chorych w szpitalach było wielkim wyzwaniem apostolskim i wracanie myślą do tych słów daje mi dzisiaj wiele siły i odwagi, gdy mam spotykać poważnie chorych, pragnących umrzeć, czy tych, którzy wiedzą, że ich życie na tym świecie dobiega końca. Uświadamiam sobie, że moje doświadczenie w Arusha bardzo przyczyniło się do zmiany mojego życia, a po upływie czasu pomogło mi stać się silniejszą, bardziej współczującą, bardziej gotową do dzielenia z chorymi mojej nadziei.

Czuję, że jestem zaproszona, by żyć prostą obecnością, dzień po dniu, razem z tymi, których spotykam. Poprzez taką obecność Ewangelia Jezusa może dotrzeć do wielu.

Margareth Epharen Kibola, wspólnota Gumo 

 

 

 

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *