„Chleba naszego …”

„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…”– tę prośbę kierujemy do Pana podczas każdej Eucharystii. Później jednak wyproszony dar trafia na śmietnik. Szacuje się, że

Polacy rocznie marnują i wyrzucają aż 4 miliony ton żywności.

To tak jakbyśmy trzykrotnie zapełnili jedzeniem budowany w Warszawie Stadion Narodowy!

 Do marnowania jedzenia wciąż przyznaje się co trzeci Polak. Społeczne kampanie pomagają: grupa osób, które przyznają się do zmarnowania żywności w ciągu ostatniego miesiąca, zmalała z 77 do 68 proc. Wyrzucanie produktów spożywczych częściej zdarza się ludziom młodym, dobrze wykształconym, mieszkającym w wielkich miastach. Im ktoś ma wyższe dochody i lepsze warunki materialne, tym częściej marnuje jedzenie.

Najwięcej marnujemy wtedy, gdy świętujemy. W okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy na śmietniki trafiają duże ilości żywności, która – gdy jest wyrzucana – często wciąż nadaje się do spożycia. Według opinii Polaków, najwięcej żywności marnują hipermarkety i sklepy, sami konsumenci, restauracje oraz producenci żywności.

W Wielkiej Brytanii wyrzuca się więcej żywności niż opakowań (ponad 25 proc. wyrzucanej żywności jest wciąż w nierozpoczętym opakowaniu). Polska niechlubnie zmierza w tym samym kierunku.
Oto produkty, które najczęściej marnujemy: chleb, ziemniaki, wędliny, warzywa (głównie pomidory), owoce (głównie jabłka), mięso, mleko, jogurty. Za najczęstszą przyczynę marnowania Polacy uznają zbyt duże i nieprzemyślane zakupy, szczególnie świąteczne.

Marnowanie żywności to marnowanie wody (kilogram wyrzuconej wołowiny oznacza zmarnowanie 50 tysięcy litrów wody użytych na jej wyprodukowanie). Wytworzenie każdego bochenka chleba, torebki budyniu czy kartonu mleka oznacza też konkretne ilości energii zużytej w procesie produkcyjnym. Wyrzucenie do śmietnika niepotrzebnej żywności to nie tylko bezpośrednie straty materialne, lecz także bezsensowne marnotrawstwo prądu oraz wody, których może zabraknąć przyszłym pokoleniom.

Często wszystko zaczyna się od wyrzucania do śmieci niezjedzonych szkolnych kanapek…, później z przyzwyczajenia marnujmy jedzenie w dorosłym życiu. Nie ma wątpliwości, że Polacy wciąż nie są w pełni świadomi skutków marnowania żywności. Pomóc mogą tylko akcje społeczne, jak „Nie marnuj jedzenia – wyrzuć do kosza stare przyzwyczajenia”. Musimy także nauczyć się… gotować. Wyliczanie odpowiednich porcji, dobre przechowywanie żywności i wykorzystywanie składników do różnych potraw pomagają w pozbywaniu się starych nawyków. Na stronie www.niemarnuje.pl można znaleźć oryginalne i łatwe przepisy kulinarne, które uchronią nas przez marnowaniem żywności i urozmaicą naszą kuchnię.

Innym sposobem walki ze złymi przyzwyczajeniami jest wspieranie banków żywności, które zbierają artykuły spożywcze (szczególnie w okresie świąt) i przekazują je osobom potrzebującym. W tym wypadku znacząca jest rola nie pojedynczych osób, lecz firm produkujących, przetwarzających czy sprzedających żywność.

Marnowanie jedzenia jest problemem społecznym. Pomimo iż Polacy mają świadomość, że wyrzucanie żywności dużo ich kosztuje, szkodliwie wpływa na środowisko naturalne i ma istotny wpływ na wzrost cen, na śmietniki wciąż trafiają ogromne ilości jedzenia. Czy kiedyś zaczniemy się nad tym zastanawiać, zanim wyrzucimy do zsypu kolejny bochenek chleba czy resztki świątecznej szynki?

Według danych ONZ na świecie co 6 sekund z głodu umiera dziecko.

Rozwój dziecka uzależniony jest od jakości i ilości pokarmów, które przyjmuje. Tylko odpowiednio odżywione matki są w stanie wydać na świat i wykarmić dzieci, które będą mogły cieszyć się zdrowiem fizycznym i prawidłowym rozwojem umysłowym. PAH podaje, że

na świecie z głodu cierpi 925 mln ludzi,

co oznacza, że

co 7 mieszkaniec ziemi nie ma dostępu do wystarczającej ilości pożywienia,

aby zaspokoić fizyczny głód oraz prowadzić aktywne życie społeczne i zawodowe.

98 proc. ludzi cierpiących z powodu głodu żyje w krajach rozwijających się. Według Polskiej Akcji Humanitarnej dwie trzecie światowej populacji niedożywionych mieszka w siedmiu państwach: Chinach, Indiach, Indonezji, Etiopii, Kongo, Pakistanie i Bangladeszu.

Akcja podkreśla, że głównymi przyczynami głodu są wojny, katastrofy naturalne, zmiany klimatyczne wywołujące susze i powodzie, słabo rozwinięte rolnictwo i chroniczne ubóstwo, a także dyskryminujące najbiedniejsze społeczeństwa reguły rynkowe.

Problem głodu to efekt nie tyle ilości dostępnej żywności. Chodzi też o sprawiedliwą jej dystrybucję oraz cenę, którą muszą zapłacić najubożsi.

Papież Benedykt XVI zwraca uwagę, że  walce z głodem i ubóstwem same instytucje sobie nie poradzą. Solidarność to bowiem powołanie, na które każdy musi odpowiedzieć dobrowolnie i z poczuciem odpowiedzialności.

źródło: www.deon.pl

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *