Dziennik obozowiczki

05.07.09

Gitara? Jest! Śpiewnik? Jest! Wszyscy są? Są! To jedziemy po nową przygodę! Dziesięć nieznanych sobie dziewcząt ma stać się wspólnotą! Czeka ich pokonanie barier swojego wstydu, może lęku, swoich słabości, aby otworzyć się na drugiego człowieka i poznać go jak najlepiej można przez te dni.
Nasza podróż dobiegła końca, ale na szczęście to dopiero początek. Jesteśmy na miejscu, i od razu niespodzianka. W domu, w którym miałyśmy zamieszkać, stacjonowała jeszcze grupa KSM-owiczów z Siedlec, i właśnie z nimi spędziłyśmy popołudnie grając w siatkówkę śpiewając szalone piosenki o kolorowych jarmarkach, o młodych kozakach i czerwonych jabłuszkach, ale i dzikich afrykańskich pieśniach, które zabrały nas w Świat Czarnego Lądu.
Brałyśmy udział także w niesamowitych spotkaniach. Były dlatego wyjątkowe, że spotkałyśmy te postacie w opowiadaniach. Widziałyśmy Matkę Teresę z Kalkuty, Jana Pawła II, brata Rogera oczami ks. Juliana- proboszcza parafii w Trzęsinach. Ale i spotkałyśmy głodne dzieci afrykańskie, ludzi chorych na trąd i malarię, kobiety z koszami na głowach sercem siostry Cecylii- ze Zgromadzenia Sióstr Białych, Misjonarek Afryki.
Na naszym skromnym ołtarzu stoi czarna, hebanowa figurka. Przedstawia ona trójkę ludzi, którzy trzymają razem w górze kulę. Może jest symbolem Ziemi, może pokoju, między wszystkimi narodami i rasami, może problemami, którzy wszyscy ludzie, musza dźwigać. Ale przedstawia ona także odwieczną prawdę, że samemu nie udźwigniemy naszych problemów, nie przełamiemy wszystkich barier- musimy to zrobić razem. Tak właśnie razem jednoczymy się na wieczornej modlitwie, dziękując za każdą z nas, powołania za naszą bliskość, za dobo dzisiejszego dnia. Modlimy się Afrykańskimi pieśniami, naszymi obawami słowami, płynącymi prosto z naszego serca. Prosimy o kolejny dzień tak owocny jak ten. O łaskę powołań dla młodych, o wytrwałość, w podjętych decyzjach, o odwagę, abyśmy otworzyły się przed Tobą i nie bały się kroczyć za Tobą-Jezu.
Już po pierwszym dniu obozu, wiemy, że będzie fantastycznie!;) 
 

06.07.09r.

            Chłód kościoła, delikatne światło przepływające przez kolorowe witraże. Zapach drewnianych ław. I nasz znak krzyża. Tak zaczynamy nowy dzień, pełne zapału i energii- modlitwą na Mszy Świętej.
Och jak fajnie! Siedzimy na ławkach, słuchamy śpiewu ptaków, grzejemy się w promieniach porannego słońca, a tu nagle! Uderzenia bębna i muzyka gitary porywa nas do szalonej pieśni afrykańskiej: Nkembo!:) Z naszą własną interpretacją tej pieśni wznosimy naszą modlitwę do Boga. Z naszą radością i entuzjazmem uczymy się kolejnych piosenek, Bwerani kwa Maria, Mabonza i Barka Popielo. To następne do naszej kolekcji pt. Szalone Pieśni Czarnego Lądu.:)
Karibuni. Asanteni. Samahani. Ciekawe czy wiecie co oznaczają te słowa?! Ha! A my wiemy. :)Odkrywamy Afrykę, nie tylko jej pieśniami, opowiadaniami i jej świadectwem, ale i językiem części jej mieszkańców. Dziś zaczynamy naukę języka Swahili. Poznajemy te proste słowa, które są kluczowe dla każdego człowieka: Asanteni- dziękuję, Samahani- przepraszam, Karibuni- zapraszam was wszystkich. Ciebie też zapraszamy do nauki z nami! Umiesz liczyć do dziesięciu w języku Swahili?! Nie?! Chodź, to siostra Cecylia z chęcią Cię nauczy.:)
Szum wiatru, śpiew ptaków, łagodne pluski źródełka i przydrożna kapliczka, w której zaniosłyśmy do Boga nasze potrzeby i pragnienia, także żeby nas nie gryzły muchy i komary.:)
Siedząc na miękkim mchu, wśród ogromie drzew rozmawiałyśmy o swoich korzeniach, każda z nas opowiadała o swojej rodzinie. Tej dalekiej i tej bliskiej. Tej żyjącej i tej, której już nie ma. Opowiadałyśmy o naszej rodzinie, tak, jakby ich członkowie byli wśród nas.
Minął kolejny dzień pełen modlitwy i radości.:)
 

07.07.09

Budzi nas szelest deszczu bębniącego o dach. Nie widać na razie słonka, ale My wiemy, że deszcz, to błogosławieństwo. Tak mówią Afrykańczycy, dlatego idziemy na poranną modlitwę dziękować im za ten deszcz. W naszej modlitwie zawierzamy czwórkę młodych ludzi- Marysię, Mateusza, Maćka i Justynę, którzy dziś wylatują do Afryki, pracować, jako wolontariusze. Modlimy się o ich podróż, o to żeby umieli wykorzystywać swoje talenty, zapał i umiejętności, aby jak najlepiej móc służyć ludziom Afryki. Modlimy się też za nas, o miłość do Afryki, słowami wiersza księdza kardynała Lavingerie:
Pokochajcie Afrykę
za jej krwawe blizny niewolnictwa
za jej krzyki boleści
dochodzące z najdalszej przeszłości
Pokochajcie Afrykę
niegdyś chrześcijańską
pokochajcie za jej wielkich ludzi
za jej świętych
Pokochajcie Afrykę
nawet jeśli cierpicie
pokochajcie z wszystkimi jej plemionami
którym pewnego dnia
uda się złączyć w jeden lud
Pokochajcie Afrykę
z jej pamiątkami, legendami
z jej tradycyjną tolerancją i wiarą
z Jej stoickim spokojem
dzięki któremu trwa niewzruszona
Patriarchowie ukochali ją aż do kamieni Syjonu
które dla nich były symbolami tylu nadziei
podążając za ich przykładem
w Afryce umiłowałem wszystko:
Jej przeszłość, przyszłość
Jej góry, ziemię i jej niebo.

        Modlimy się także o odwagę, żeby nie być takimi jak bogaty młodzieniec, z ewangelii Mateusza, który usłyszawszy słowa Jezusa:, ?Jeżeli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!?, nie odeszły zasmucone. Wiele rzeczy naszego dotychczasowego życia trzymają nas przy bezpiecznym gruncie. Ogromny majątek bogatego młodzieńca dzieliły go od życia prawdziwie w Bogu. Chcemy mieć odwagę, aby rzucić wszystko i zawierzyć Bogu, jak Abraham, który dostał tak wielką obietnicę. Chcemy powiedzieć TAK.
POWIEDZ MI TAK
a oddam ci za darmo
na zawsze
najwyższe szczyty Kilimandżaro,
potężne jeziora afrykańskie
płonące równiny pustyni.
POWIEDZ MI TAK
a złożę pełnymi rękoma
w twoje serce
podarunek palm,
urok tysiąca tam-tamów
karawany wielbłądów
POWIEDZ MI TAK
a otrzymasz w zamian
cały pokój pustyni,
głębokie afrykańskie noce
w migotaniu gwiazd
i uroku nietkniętych puszczy
POWIEDZ MI TAK
a prawdziwie,
dam ci w spadku miliony ludzi
o instynktownym głodzie
Ewangelii
o pasji ukochania Boga
z niepohamowanym
pośpiechem Jego nadejścia.
Panie Jezu prosimy, pokochajmy Afrykę.:)

           A tu niespodzianka!:) Podczas naszej modlitwy, dołączyła się do nas jakaś dziewczyna. Ubrana na czarno, z długimi włosami, w okularach, na boso. Przysiada sie do nas i zaczyna z nami śpiewać Afrykańskie piosenki. Myślę, że nawet nasza Aga-zagadka, nie umiała rozwikłać tego problemu. Okazało się, że jest naszą nową uczestniczką obozu. Ma na imię Ewa, studiuje etnologie i pedagogikę w Toruniu. We wrześniu tego roku jedzie do Zambii. Chyba będzie nam miała dużo do powiedzenia.:)
Czarna mapa Afryki. Czarna jak jej ciemnoskórzy mieszkańcy. W jej środkowo- wschodniej części leży Tanzania. I właśnie tam przenosimy się do roku 1986, w opowieść siostry Cecylii.
Znów na łonie natury. Na polanie, wśród drzew i ptaków. Choć wśród Polskiej przyrody, jesteśmy znów w Afrykańskim buszu i słuchamy siostry Cecylii. Teraz opowiada o kobietach, o ich determinacji, o trudzie życia, o wykluczeniu samotnych dziewczyn w ciąży. O tym jak kobiecie jest ciężko, kiedy jest wdową, czy w podeszłym wieku. A przecież kobieta to ciche serce Afryki. Zawsze poruszamy trudne tematy i lubimy o nich słuchać, ale i umiemy łączyć to z zabawą. Tak było i tym razem. Bawiłyśmy się chustą klauzową jak małe dzieci i śmiałyśmy się do rozpuchu, przy zabawie- monster i myszka, która stała się hitem obozu.:)
Przygotowania rozpoczęły się na leśnej polanie. Uczymy się kroków i próbujemy iść w procesji z darami- tańcząc. Ciekawe jak wyjdzie nam na Mszy Świętej. :)Ubrane w kitengi, z masajkami na szyi i chustami na głowach czekamy na rozpoczęcie Eucharystii. Jest dziś wyjątkowa, bo każda z nas wcieliła się w postać Afrykańskiej Kobiety. Z radością, zapałem i pasją wielbimy Boga pieśniami czarnego lądu. Tańczymy w procesji z darami i idziemy do stołu pańskiego w rytmie bębna. Choć ta msza dla wielu z nas była zupełnie inna, to najważniejszy element pozostał ten sam. Czy to msza Afrykańczyków, prawosławnych czy europejczyków, najważniejsze to, to, że jest ucztą miłości. Ucztą miłości dla wszystkich narodów.:)    
1. Przeogromny las i rozciągające się pola trawy, a nad nimi ogromne czerwone słońce.
2. Dwie zebry w czarno białe paski stojące na sawannie, oblane promieniami słońca.
3. Drzewo Baobabu, które za karę za nie wydawanie owoców do spożycia zostało przez Boga odwrócone do góry korzeniami.
4. Ludzie idący w pośpiechu, w gorąc, dźwigając na swych barkach nosze z chora kobietą. Prawdziwi przyjaciele, którzy nie licząc na nagrodę, idą z pomocą potrzebującym, bo tak im mówi ich gorące serce.
5. Uboga chata, małe poletko przed nią, a na ławce siedzi pan Bonifacy. Trędowaty, o ciepłym uśmiechu.
6. Małe lepianki pokryte słomianymi dachami, wśród kwitnących akacji. To domy mieszkalne w malutkiej wiosce Afrykańskiej u podnóża góry.
Każde zdjęcie, które siostra nam pokazała, ma swoją własną historię.:)
Każda z nas inna, Jak każdy kraj czarnego lądu. Ale zjednoczone, przy wieczornej modlitwie tworzymy wspólnotę. Tak jak scalone kraje Afrykańskie tworzą jedność. Potężną, Afryke, która jest ogromna pochodnią wiary chrześcijańskiej w dzisiejszym świecie. Dziś podczas modlitwy mówimy o tym, czym nas zaskoczył ten dziki kontynent. Każda z nas ma inne spostrzeżenia. Dotyczą zachwytu pięknem krajobrazu i przyrody, prostoty tych często bardzo ubogich ludzi. Zachwytu nad kulturą, różnorodnością i siłą życia, jaką noszą w sobie Ci ludzie. Dziękowałyśmy, że poprzez świadectwo siostry Cecylii, obrazy, opowieści, mogłyśmy zasiać w swoim sercu ziarno miłości do Afryki. Teraz to od nas zależy czy ono obumrze, pozostanie w spoczynku, czy wyrośnie na piękne drzewo.
 

08.07.09r.

Dziś byłyśmy świadkami kolejnych cudów. Wzeszło dziś przeogromne słońce. Gdzieś w lesie wykluły się młode ptaki. Może niedaleko stąd przyszło nowe życie, a my dzięki temu mamy nową siostrę lub braciszka. Wierzę że jest jeszcze wiele, wiele innych. Ale na swoim ciele doświadczyłyśmy na pewno jednego. Dziś na Mszy św.., do nas grzesznych, tak słabych i niegodnych przyjęłyśmy Jezusa do swojego serca – żywego, odwiecznego Boga. Jego krew zmieszała się z naszą krwią i wędrując po ciele rozjaśniła jak światło, wszystkie nasze ciemności. Jego ciało złączyło się z naszym ciałem, dlatego znów jesteśmy oczyszczeni. Ten cud dzieje się na każdej Mszy Św., a my nie zawsze wiemy jak przeogromną ma on dla nas wartość.
Dziś słyszymy: ?Jeśli chcesz… Pójdź za mną.? W naszej porannej modlitwie modlimy się o powołania i o całkowite zawierzenie się Bogu. Pięknie naszą modlitwę opowiada siostra zakonna, zamordowana w Algierii. Żyj dniem dzisiejszym.
Hmm.. Teraz mamy trudniejsze zagadki.:)
Habari za asubuhi?:)
Habari za usinbizi?
Umelalaje?
Z pewnością i Ty odpowiesz na te pytania bo nam idzie śpiewająco.:) Tumsifu Jezu Kristo!
Nauczyć się modlić. Z takim pragnieniem większość z nas przyjechała na ten obóz rekolekcyjny. Człowiek jak ma 18 lat to nie włoży spódniczki, która nosił jak miał 2 latka. podobnie jest z modlitwą, bo ona musi wzrastać proporcjonalnie do naszego duchowego rozwoju. Pragnienie uczenia się modlitwy wychodzi od samego Boga, który przemawia do nas w Księdze Ozeasza.
„Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić do jej serca.”
?Panie Mój! Na rozstaju dróg stoisz sam i czekasz na mój znak!?
Tutaj na polanie, słuchamy Kamili, która mówi o św. Pawle. Człowiek, który wychował się w ciasnej kulturze i religii zakazów i nakazów prawa Izraela. Człowiek, który uczył się w najsłynniejszej szkole w całym państwie. Geniusz. Człowiek niesamowicie porywczy i stanowczy w swoich decyzjach. Także w tej, że chce bronić wiary Izraela i podejmuje walkę z uczniami Jezusa. Wiedział, że albo zginie on albo oni. Szczytem jego marzeń była podróż do Damaszku, która miała być dla niego ogromną bitwą. Ale jak bardzo Szaweł z Tarsu był pewien siebie, swoich planów i decyzji? I jak wielkie było zaskoczenie gdy te plany runęły jak domek z kart. W drodze do Damaszku poznał prawdziwego Boga, Jezusa, który wezwał go do siebie. Powiedział: ? Szawle, Szawle! Dlaczego Mnie prześladujesz? A on zapytał: Kim jesteś Panie? I usłyszał: Ja jestem Jezus, którego Ty prześladujesz. Wstań i idź do miasta. Tam dowiesz się, co masz czynić.? ?Pójdź za Mną.? Te słowa Jezus też skierował do Kamili i Agi, które opowiadały nam o swoim powołaniu. O drodze jaką przeszły zanim wstąpiły do zakonu Sióstr Białych. O trudnościach, upadkach i powstaniach. I o wielkiej radości i pokoju jakie zapanowały w ich sercach jak odpowiedziały na wezwanie Jezusa. 🙂
Malutkie świeczki na podłodze. Nasz ołtarz pokryty niebieskim materiałem, który przypomina ocean. A tu nagle rozlega się głos. To opowieść o nieposłusznym proroku Jonaszu, połkniętego przez wielką ale bardzo mądrą rybę.:) Przedstawia ona jego dochodzenie do prawdy, do drogi wyznaczonej przez Boga i odwagi aby iść głosić poganom miłość do Stwórcy.:)
A Bóg map nie rozdaje! Bóg map nie rozdaje! – Nie wiesz dokąd iść!
A Bóg czasu nie mierzy! Bóg czasu nie mierzy! – Nie wiesz czy Ci wystarczy sił!
Na wędrowanie … na wędrowanie …
Mówię Tobie: „Wiarę miej!
W drodze swojej nie ustawaj!
Żebyś doszedł dokąd chcesz!
Niech marzenia staną się Twoją nocą, Twoim dniem!
Głosem serca w życiu kieruj się!”
Chciałbym mapę i czas, w przybliżeniu choć raz, mieć podany!
Tymczasem drogi tej znój, niczym ostatni bój, w pokutę dany!
Boże! Ciężka ta droga! Czemu siły nie dodasz? Nie prowadzisz?
Daj mi wiarę i siłę! Popatrz znowu zbłądziłem! Co poradzić?
A Ty map nie rozdajesz! Ty map nie rozdajesz! – Nie wiem dokąd iść!
A Ty czasu nie mierzysz! Ty czasu nie mierzysz! – Nie wiem czy mi wystarczy sił!
Na wędrowanie … na wędrowanie …
Mówię Tobie: „Wiarę miej!
W drodze swojej nie ustawaj!
Żebyś doszedł dokąd chcesz!
Niech marzenia staną się Twoją nocą, Twoim dniem!
Głosem serca w życiu kieruj się!”
On nas posyła. Posyła mnie i Ciebie, bo po to nas stworzył. Nikt nas w tej naszej misji życia nie zastąpi.:)
Sam Bóg chce abyśmy poprzez modlitwę Go lepiej poznały, zobaczyły, że kocha nas bezgraniczną miłością i chce dać nam pokój serca. W modlitwie nauczymy się miłości do siebie samych ale i do ludzi. Będziemy się na nich otwierać, ale najważniejsze to, to, że będziemy się do Niego upodabniać, bo jak brzmi znane polskie przysłowie: Z jakim przystajesz, takim się stajesz.” Dlatego pełne spokoju idziemy do cichego i ciemnego Kościoła aby spotkać się i porozmawiać z samym Jezusem Chrystusem, zbawicielem świata.
Zamykam oczy. Czuje zapach cedru i gorącego powietrza. Dotykam stopami gorącej ziemi i słyszę szum traw, kołyszących się na wietrze. Widzę Jezusa, który powołuje dwunastu apostołów do głoszenia nowiny o przyjściu Królestwa Niebieskiego. Widzimy ich rozmowę. Słyszymy słowa. Przenosimy się prawie 2 tys. lat wstecz aby podążać drogą Jezusa z Nazaretu. 🙂
Agnieszka Kozak
 
 
 
 
 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *