s. Clara Machisa

wywiad-cmachisa-02-2010_03s. Clara Machisa – przez 6 ostatnich lat mieszkała w Polsce, w Lublinie, gdzie studiowała teologię.

Mogłaby Siostra powiedzieć kilka słów o sobie, o swojej rodzinie w Zambii?

Jestem Siostrą ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanie Poczętej, pochodzę z Serenje w Zambii. Mam troje rodzeństwa, dwóch braci. Teddy (ma 33 lata) – studiował księgowość i pracował jako księgowy, ale teraz jeszcze chce się uczyć;  Blessings (ma 29 lat) jest informatykiem. Mam też jedną siostrę Constance (ma 31 lat), która uczy w szkole podstawowej w Kasisy oraz dokształca się, ponieważ chciałaby uczyć w szkole średniej. Ja jestem spośród nich najstarsza. Ale w domu zawsze było nas więcej, ponieważ oprócz mojego rodzeństwa, moich rodziców mieszkali jeszcze z nami wujek, ciocia.
Mój tata – Elija Veracious Machisa nie żyje. Zmarł 11 lat temu, był nauczycielem historii i nauk politycznych. Mama – Emmanuela Machisa uczyła w szkole podstawowej. Moi rodzice byli bardzo mili, pracowici, zachęcali do pracy. Moja mama zawsze mówiła mi: „Ponieważ jesteś najstarsza, musisz dać przykład młodszym”. Mój tata zachęcał do nauki. Każdego dnia po kolacji siadaliśmy w salonie i każdy coś czytał. Tata kupował gazety i trzeba było je czytać. Mówił, że nie zawsze będzie z nami i kiedyś będziemy mieć swoje rodziny, trzeba się uczyć, abyśmy mogli sobie potem sami poradzić w życiu. Zachęcał również do pracy w polu. Uprawialiśmy kukurydzę, ziemniaki ( mamy ich różne odmiany, jemy je na śniadanie i na kolacje).

Zambia jest krajem wielojęzykowym?

Tak, Zambia to kraj 72 języków, ale 8 najczęściej jest używanych.

A Siostra w jakich mówi?

Mój tata mówił w lenje, mama w ushi, w regionie w którym mieszkałam mówiło się w języku lala. Znam te trzy języki oraz j. nyanja a także j. angielski i j. polski. Języków uczyłam się bardzo naturalnie. Gdy dzieci bawią się razem, to każde mówi w języku swoich rodziców, w ten sposób uczą się od siebie nawzajem. Ważne jest słuchanie, jak słucham to pozostaje.

To pewnie gra Siostra na jakiś instrumentach?

Od dzieciństwa grałam na takich instrumentach jak: bębny, sieka, gitara.

A od kiedy zaczęła Siostra zastanawiać się nad swoim powołaniem?

Nad moim powołaniem zaczęłam się tak na poważnie zastanawiać w gimnazjum, gdy chodziłam na rekolekcje. Poprosiłam rodziców o pieniądze, abym mogła na nie pojechać. Zaangażowałam się w grupę parafialną. Jednak tata chciał, abym pracowała, miał swoje plany wobec mnie. Na szczęście pomógł mi dziadek. Przyjechał ze wsi, aby porozmawiać z moim tatą i potem tata zgodził się, abym wstąpiła do zakonu. Nawet przed śmiercią powiedział mi, że jest spokojny, bo wie, że robię coś konkretnego, jest z tego zadowolony i zaakceptował moją decyzję. Jednak powiedział mi to dopiero przed śmiercią. Jak wyjeżdżałam z domu, to było dużo emocji, płaczu.
Po trzech latach złożyłam pierwsze śluby, potem pracowałam przez rok w przedszkolu, następnie studiowałam geografię. Przez 3 lata uczyłam w szkole średniej geografii oraz religii. A 6 lat temu przyjechałam do Polski.

Trudno było Siostrze opuszczać kraj?

Bardzo. Nigdy nie  przypuszczałam, że kiedykolwiek będę mogła tutaj przyjechać. Miesiąc przed wyjazdem powiedziano mi, że wyjeżdżam na 4 lata do Polski, potem ten okres przedłużył się do 6 lat. Bardzo lubiłam moją pracę w szkole, poza tym bałam się o język, jak to będzie… A przyjechałam tutaj, aby lepiej poznać charakter zgromadzenia, które ma korzenie polskie. Warto poznać tradycje, zwyczaje kraju, z którego wywodzi się nasze zgromadzenie.

Jakie były pierwsze wrażenia Siostry po przyjeździe do Polski?

Myślałam, że nie wytrzymam, czułam się jak dziecko, które nic nie umie. Musiałam wszystkiego uczyć się od początku. Nauczyło mnie to pokory. Najtrudniej było z językiem. Tutaj w domu, żadna z  sióstr nie mówiła po angielsku. Poza tym, gdy przyjechałam było jeszcze mało ludzi z Afryki. Na ulicy ludzie patrzyli się na mnie i na drugą siostrę, z którą przyjechałam. Niektórzy wychodzili specjalnie z biura, aby na nas popatrzeć, a jak stanęłyśmy na światłach to ludzie z samochodów patrzyli się tak samo. Nie chciałam wychodzić na spacery, bo od razu ktoś się na mnie patrzył. Ale teraz już się przyzwyczaiłam.


Co Siostrze podoba się w Polsce?

wywiad-cmachisa-02-2010_02Zwyczaje Świąt Bożego Narodzenia, wigilia, rodzinna atmosfera tych świąt. U nas tak nie jest. Na Msze św. idzie się wieczorem w wigilię, potem jesteśmy już cały czas w domu, a w moim rodzinnym domu, po kolacji, na której musiał być kurczak, bawiliśmy się, tańczyliśmy czasem całą noc. Tutaj w Polsce, prawie wszędzie rodziny są razem, dzielą się opłatkiem, składają sobie życzenia.

Co tutaj Siostrze smakuje?

Pierogi z serem, ziemniaki oraz barszcz czerwony.

A w Zambii co najczęściej się je?

Rano, na śniadanie: słodkie ziemniaki i kukurydza, na obiad: nshyma – tj. gotowane z mąki bez soli z kukurydzą, z mięsem lub warzywami, rybą. Na kolacje to samo co na obiad. Owoce jakie są u nas to pomarańcze, mango, guava, papaya, banany. U nas do potraw dodaje się więcej pomidorów, prawie, że do wszystkiego oraz cebuli.

Czego tutaj Siostrze brakuje?

Zielonych warzyw.

Jakie są szczególne zwyczaje w Zambii?

Gościnność. Gdy ktoś przychodzi do nas do domu, to nie pytamy się czy coś jadł. „Jak masz gościa w domu, to nie musisz patrzeć na twarz, ale musisz patrzeć na brzuch”. Gościa częstuje się jedzeniem, a jeżeli ten nie chce to nie mówi, że nie chce, musi zjeść, chociaż troszkę. Jak coś dajemy komuś to druga osoba przyjmuje to w obie dłonie. Gdy przyjmuje się gości to trzeba przywitać, podać dłoń. Mężczyzna zawsze musi czekać, aż kobieta pierwsza  wyciągnie do niego rękę.
Szacunek względem starszych. Dzieci, młodsi muszą szanować starszych. Jeśli starsi siedzą, to ja jako młodsza muszę klękać. Gdy rodzice siedzieli w salonie i rozmawiali, to ja, gdy do nich mówiłam, musiałam również siedzieć lub klękać. I nie mogłam jako młodsza przeszkodzić starszym w rozmowie bez pozwolenia. Poza tym na każdą kobietę mogłam powiedzieć mama, a na mężczyznę tata. Np. mój wujek nie chciał abym mówiła na niego wujek, więc mówiłam tata.
Liturgia. Gdy przyjechałam do Polski myślałam, że tutaj na Mszy św. jest za spokojnie. Teraz jestem już do tego przyzwyczajona. Gdy po trzech latach wróciłam do Zambii to wydawało mi się, że tam ludzie hałasowali. Każdy może tańczyć, szczególnie na Chwała na wysokości, dziękczynienie. Są w kościele specjalne grupy tańca liturgicznego, które wcześniej układają i ćwiczą kroki, gesty i pieśni.

Czego Siostrze będzie szczególnie brakowało po wyjeździe z Polski?

Przyzwyczaiłam się do ludzi, do miejsca. Czuję, że będzie mi też bardzo brakować konferencji, homilii, których bardzo lubię słuchać na KUL-u, gdzie studiuję, to jest ogromne bogactwo  Kościoła. U nas mamy Msze św. raz w ciągu dnia, a tutaj jest ich kilka, można sobie wybrać, na którą można pójść.


Siostro, Zambia, to kraj do którego często wyjeżdżają wolontariusze, misjonarze z Polski. O czym powinni pamiętać przyjeżdżając do Siostry kraju?

wywiad-cmachisa-02-2010_01Aby byli otwarci. Z pewnością oni bardzo dużo wiedzą, dużo słyszeli i oglądali przed wyjazdem. Jednak gdy już będą na miejscu, powinni być otwarci, aby wszystkiego uczyć się od początku, obserwować jak ludzie żyją, być z ludźmi, mieć z nimi kontakt,  uczyć się od nich. Ja jako misjonarka, muszę wiedzieć, że jadę tam jako misjonarka, aby służyć ludziom, a nie dbać tylko o siebie.

Siostro, na koniec chciałabym powiedzieć jedno słowo: Dziękuję! Jak brzmi ono w Siostry językach?

Dziękuję!
Natotela – j. lala
Ndalumba – j.lenje
Zikomo – j. nyanga

 

 Przeczytaj również wywiad miesiąca:

1. grudzień Tomek Kaczmarek (Polska)
2. listopad Piotr Bielak (Polska)
3. październik o. Paul Hannon
4. wrzesień s. Marga Rodriguez (Hiszpania)
5. lipiec s. Gosia Fudalej (Polska)
6. czerwiec s. Gosia Popławska (Polska)
7. maj s. Cecylia Bachalska (Polska)
8. kwiecień s. Gosia Kanafa (Polska)
9. marzec s. Suzy Hadermann (Belgia)
10. luty s. Cecile Dile (Francja)

 

 

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *