s. Celina Natanek

Usłyszeć coś, co skłoni mnie do zapytania: dlaczego?

Muszę też widzieć cień szansy, że w odpowiedzi

zawarte będzie jakieś uogólnienie, że się znowu czegoś dowiem

o tych paru odwiecznych sprawach

o wierze, nadziei, miłości i tajemnicy, która z nich wypływa.

Hanna Kral

Tajemnica:

Codzienność sama w sobie potrafi być wyjątkowa i to na swój specyficzny sposób. Szczególnie wtedy, kiedy niespodziewany się, że każdy dzień ma swój horyzont: my zazwyczaj widzimy go, kiedy słońce wschodzi i zachodzi. Dalekie wydają się drogi każdego człowieka – jeszcze dalsze by dostrzec i osiągnąć wzrokiem jego horyzont. Nieopisana Tajemnica Bożej obecności dnia i nocy. Od pewnego czasu odkrywam ten horyzont w każdym człowieku – piękne, dalekie a tak bliskie – by sie Nim cieszyć. Tajemnica pokonywania drogi w kierunku drugiego człowieka. To może wydawać się zwyczajną czynnością, którą wykonujemy w przeciągu naszych codziennych spraw. A mi chodzi o to, co czasami trudniej przychodzi – odkryć to, co każdy ma szczególnego w sobie – pragnienie spełnienia się w swoim Powołaniu. To jest właśnie ten horyzont – bliższy i dalszy. To jest chyba serce każdego człowieka przejawiające się w każdym geście. To jest dar powołania do codziennych wyzwań, do bycia przyjacielem- do bycia wzorem dla innych – do bycia Apostołem – takim jak Siostra Celina. Dzień Ślubów Wieczystych Siostry Celiny był właśnie takim dniem. Był dniem poszukiwania horyzontu, do którego prowadziła Siostrę Celinę – Tajemnica – odkrycia swojego powołania. To niesamowite jak piękne są takie spotkania – z świadectwem wiary, które inspirują. Jest to doświadczenie, którego nie jest się w stanie opisać, bo brakuje słów i myśli, niewypowiedziane – stają się odpowiedzią. Boża iskra, która zapaliła się w tym dniu w każdym geście, słowie, spotkaniu – stała się nieskończonym Źródłem Bożej Opatrzności. Kolejny horyzont tego źródła – jakim jest drugi człowiek to nadzieja, którą zostaje się obdarzony i którą się dzieli. Taki był ten dzień – Siostra Celina przyniosła z nim nadzieję dla nas obecnych – i dla Afryki.

Tak to – zdziwienie nad prostotą dnia codziennego, nad urokiem spotkania z Drugim człowiekiem sprawia, że życie staje się podróżą – dla mnie tą prowadzącą ku niemu. Podróż to owocne przeżywania świata, przeżywanie jego Tajemnic i Prawd i szukanie odpowiedzi na pytani, które on stawia. Jak wspomniałam wcześniej dalekie a takie bliskie. No, ale każdy ma swój sposób by do niego Dotrzeć. Nie zapominaj o tym. Nie zapomnij o ciekawości, zdziwieniu, odkrywaniu, spojrzeniu, radowaniu i geście – uroku, który kryje się w tym wszystkim. Wszystko co się kończy jest za krótkie, ale pięknie o tym opowiedział Ks. Twardowski, mówiąc że zegarek stary racjonalista nie ogląda się na wieczność, liczy dalej pojedyncze sekundy. Siostro Celino te sekundy zamieniły się na czas obcowania z Tajemnicą powołania, która w tym dniu dzięki Siostrze tak cudownie się uzewnętrzniła. Pan Bóg ciągle miesza się w losy swoich wybranych. Woła po imieniu, sam wybiera czas i miejsce. Może to była ulubiona kaplica w parafialnym kościele, może aleja wysadzana drzewami, może przedział pociągu, którym udaliśmy się w podróż. Pan Bóg jest nieprześcignionym organizatorem akcji powołaniowych. Jedno jest pewne-w jakimś momencie wypowiada nasze imiona w sposób, w jaki nikt inny już ich nigdy nie wypowie. Bo to jest Dar dany i zadany. Rzecz nie w wielkości czynu, ale w wielkości miłości, jaką w najdrobniejszy czyn wkładamy – powtarzała Matka Teresa. By Siostrze nie zabrakło tej łaski obdarowywania i dzielenia się ta miłością. ”Błogosławieni, czyli szczęśliwi są czystego serca” (Mt 5,8).

Z całego serca dziękuję za doświadczenie Tajemnicy Bożej Opatrzności. Święty Augustyn po wielu poszukiwaniach i rozterkach przyznał się, że: niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Bogu. Czasami Bóg pragnie większych obszarów naszego serca, aby nas posłać tam, gdzie ludzie zapomnieli Jego głosu. Śluby Wieczyste Siostry Celiny były najpiękniejszym horyzontem jaki Pan Bóg podarował mi tego dnia.

Marek Grechuta mawiał: ważne są dni, których nie znamy dla mnie są równie i te które przynoszą wspomnienia takich dni jak niedzielny 7 września 2008 roku.
Ula

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *