Życzenia Wielkanocne 2019

Życzenia Wielkanocne 2019

Niech Zmartwychwstały Jezus napełnia cały świat i nasze serca radością i nadzieją!

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy Wam Kochani, aby radość ze spotkania
z Jezusem w Wielkanocny poranek napełni was pokojem, odwagą w głoszeniu światu Jego Ewangelii. Niech komunia ze Zmartwychwstałym pobudza do tego, aby żyć dla innych,
a szczególnie dla tych, którzy Go jeszcze nie znają.

Alleluja!!!

                                                  życzy wspólnota Sióstr Misjonarek Afryki

 

 

Relacja z Soboty Misyjnej – kwiecień 2019

Relacja z Soboty Misyjnej – kwiecień 2019

Na świecie są różne miejsca. Wielkie, piękne, pociągające, zachwycające. Muzea, sklepy, restauracje. Są łąki, lasy, góry, morza. Teatry, kina, przydrożne kapliczki, a nawet wolno stojące puste budynki. Jest jednak takie miejsce w Lublinie, o którym śmiało rzec można, że wraca się do niego jak do siebie
i czuje się bezpiecznie i swobodnie jak
w swoim domu. Tam zawsze przyjmą cię jak przyjaciela. To dom sióstr białych na Sławinku.
Trzynastego kwietnia w owym domu odbyła się kolejna Sobota Misyjna. Tym razem swoją misyjną opowieścią mieli podzielić się Marysia i Piotrek, którzy kilka tygodni minionego lata spędzili w Ghanie. No, ale od początku.
Spotkanie rozpoczęliśmy od próby śpiewu w języku suahili. Niezawodna siostra Anafrida wspierała nas swym głosem i rytmicznymi uderzeniami w bębny. Słysząc te dźwięki, wcale nie dziwię się mieszkańcom Afryki, że nogi same niosą ich do tańca podczas Mszy. Kolejny etap spotkania to czytanie rozważań w duchu ignacjańskim. Oczywiście mieliśmy okazję też poznać się nawzajem, spróbować zapamiętać choć kilka imion i dopasować je do nowych twarzy. Jakoś się udało! Po krótkiej przerwie na pogaduchy i ciastko, ewentualnie herbatkę, nadszedł czas… Nie, nie na misyjne świadectwo – na konferencję ojca Pawła, jezuity. O naszych życiowych
i codziennych wyborach. Troszkę się tutaj rozpiszę, bo robiłam dla siebie notatki i widzę, że się przydadzą.

KONFERENCJA w skrócie:
Ojciec mówił o tym, że kierują nami różne inspiracje (In-spiracje! To ważne). Jeśli wybieram drogę ku dobremu, to duch dobry mnie wspiera. Zaś duch zły przeszkadza przez obawy, lęki, niepokoje, czasem czysto hipotetyczne. Nasze życie duchowe to taka sinusoida, okresy pocieszenia i strapienia, czyli raz na górze, raz na dole. Tylko tak trudno jest, gdy strapienie, duchowa ciemność trwa długo, długo, długo… niemalże całe życie, jak u Matki Teresy z Kalkuty. Kto czytał jej biografię, ten wie. Pocieszeniem może być Miłość, Wiara, Nadzieja, pomnażanie ich, czasem łzy. W pocieszeniu można podejmować decyzje co do ważnych rzeczy, wtedy mamy w sercu jasność. Potrzebna jest nam wtedy pokora, bo pocieszenie nie wypływa z nas samych. Wtedy też możemy w duchu przygotowywać się na strapienie, bo przecież prędzej czy później ono nadejdzie. Strapieniem zaś są nasze niepokoje, pokusy, nieufność, doświadczanie odłączenia od Stwórcy. I wcale nie mamy się tym przerażać, warto nazwać po imieniu to, co aktualnie przeżywamy. To pomaga w rozumieniu siebie.
W strapieniu trzeba działać, szukać wsparcia, jednak ważnych decyzji podejmować nie należy, lecz trwać konsekwentnie przy decyzjach podjętych wcześniej, nawet mimo braku chęci czy sił. Warto jest patrzeć na siebie, na swoje słabe punkty i je umacniać, fortyfikować, pracować nad nimi. Zły przecież atakuje nas jak na wojnie – celuje w nasze słabości. Może też działać jak histeryczka – wtedy wydaje się dużo większy niż jest naprawdę. Ile razy nasze trudności
i problemy zdawały się nas przerastać. Dopiero po pewnym czasie człowiek, stając jakby z boku, zaczyna sobie zdawać sprawę, jak jest naprawdę. Szatan może też kłaść po cichutku palec na usta, szepcząc – ćśś! Nic nie mów. Nie mów nic nikomu o przewrotnych zamiarach. Jeśli tylko coś takiego pojawia się w naszej głowie, to właśnie wbrew pokusie warto wtedy porozmawiać
z kimś zaufanym o tym, co nas kusi, przeraża, o tym, czego się boję hipotetycznie, że może się zdarzyć. I jeszcze dwie ważne sprawy. Inspiracje – same w sobie mogą być dobre, ale nie wszystkie muszą być dobre dla mnie. Każdy jest powołany do świętości, ale każdy na swojej drodze. Nie ma więc sensu porównywać się z innymi wokół nas i kopiować czyjąś ścieżkę życia, trzeba kroczyć po swojej.

Po konferencji nadszedł czas na wyczekiwaną przeze mnie opowieść Marysi i Piotra. I mimo iż swego czasu na bieżąco śledziłam ich bloga (cosdobrego na wiara.pl), to z przyjemnością słuchałam słów tego małżeństwa, które kilka tygodni spędziło w Ghanie, pracując w szkole
w wiosce o nazwie Gumo. Afryka czymś zawsze zaskakuje tych, którzy tam przybywają. Ich zaskoczyła od samego początku. Mieli uczyć w szkole przedmiotów ścisłych, informatyki i matematyki, zaś… skończyło się na ręcznych robótkach i czymś w rodzaju przyrody. Dali jednak radę! Po przyjeździe do wioski musieli przywitać się i spotkać z jej wodzem. Dowiedzieli się, że do wodza wypada pójść z prezentem. Wymieniali siostrom,
u których mieszkali, rzeczy z Polski, którymi mogliby go obdarować, ale za każdym razem słyszeli: nie! Wreszcie siostra się ulitowała i powiedziała, że najlepiej, by podarowali mu dziesięć CD. I ich zostawiła, a oni przez całą noc mieli „zagwozdkę”, skąd wytrzasnąć te płyty tutaj?! Rano sytuacja się wyjaśniła, siostra miała na myśli pieniądze : ). Marysia z Piotrkiem nauczyli się nawet rozmawiać w lokalnym języku, mimo iż byli tam niezbyt długo. Nie wierzycie? Odpowiedź „na” – na wszystkie pytania. A podobno mowa jest źródłem nieporozumień! Opowiadali
o pięknej przyrodzie, pokazywali zdjęcia drzewek i krzewów owocowych, mieli okazję ujeżdżać krokodyla (ale tylko od tyłu!), podpatrywać zamaskowanego w gęstwinie słonia, a także uczyć się noszenia na głowie tego i owego, robić zakupy na targu pełnym klapek, zaś w szkole obserwować niezwykłe poczucie rytmu dzieci i nauczycieli podczas przerw czy większych imprez. Nabyli też tam strój zwany „jaje” – czyli taki komplet wykonany z tego samego materiału.
I więcej chyba pisać nie będę, kto był, ten słyszał, zaś kto chce więcej – może zerknąć na ich wspomnienia.
Dodać tylko muszę, że wszyscy zostali ugoszczeni przepysznym obiadkiem w wykonaniu osób z Białegostoku. Spotkanie zakończyło się medytacją w duchu ignacjańskim.

Na świecie są różne miejsca. Wielkie, piękne, pociągające, zachwycające. Ale dom sióstr misjonarek w Polsce jest tylko jeden.
Asante siostrom za ten otwarty dla nas dom!
Wiola M.

 

Sobota Misyjna 13 kwietnia 2019

Sobota Misyjna 13 kwietnia 2019

ZAPRASZAMY

WSZYSTKICH CHĘTNYCH
na SOBOTĘ MISYJNĄ
13 kwietnia 2019, o godz.9.00

do domu SIÓSTR MISJONAREK
NMP KRÓLOWEJ AFRYKI
– SIÓSTR BIAŁYCH

 

W PROGRAMIE:

09 : 00 -10 : 00    Dzielenie się Słowem Bożym

10: 00 – 10: 45     Temat dnia – dyskusja

10 : 45 -11 : 00    Przerwa/ogłoszenia

11 : 00 – 13: 00   Ghana – świadectwo Marii i Piotra Majewskich

13: 15 – 14: 30     Wspólny posiłek i mycie naczyń

14: 30 – 15: 15    Wspólna modlitwa

Czekamy na Was!