Bóg jest tak bardzo wierny temu co obiecał… – Alicja Toton

Pouczę Cię i wskażę drogę, którą pójdziesz, umocnię moje spojrzenie na Tobie (Ps 32, 8)

Te Słowa towarzyszą mi od wielu lat w poszukiwaniu mojego powołania, mojego miejsca w życiu, w Kościele. I tutaj, w Burkina Faso dokąd przyleciałam kilka dni temu aby kontynuować rozpoczętą formację zakonną,  na nowo dodają mi one odwagi i pozwalają patrzeć w przyszłość z ufnością.

Z tego właśnie pięknego miejsca, zaczynając nowy etap mojego życia, chciałabym podzielić się doświadczeniem drogi- tego kawałka drogi, który jest już za mną. Dzisiaj oglądając się wstecz, jestem ogromnie wdzięczna- za ludzi, za wydarzenia, za miłość, której doświadczyłam…

I najbardziej za to, że Bóg jest tak bardzo wierny  temu co obiecał, że Jego ręka ciągle mnie prowadzi, zwłaszcza wtedy, kiedy trudno jest mi dostrzec to, co kryje się za zakrętem….

Mimo, że od dziecka marzyłam o pracy misyjnej w Afryce, o byciu siostrą, to bardzo długo myślałam, że to marzenie jest tylko moim wymysłem, że to nie może być plan Pana Boga na moje życie- bo wydawał  mi się on kompletnie nierealny. Nie czułam się zupełnie na siłach – ani psychicznie ani duchowo, aby podjąć taką pracę, aby żyć w pewnego rodzaju samotności, aby stawiać czoła tysiącu różnym afrykańskim trudnościom.

Rozpoczęłam studia medyczne, jednocześnie kontynuując formację w Ruchu -Światło Życie. Ten ruch wniósł w moje życie ogromnie dużo dobra, uczył mnie jak pogłębiać moją relację z Panem Bogiem, pozwolił mi lepiej poznać i pokochać Kościół, a także znaleźć wielu prawdziwych przyjaciół.   Zadawałam sobie jednak często pytania- gdzie jest moje miejsce, gdzie Pan Bóg chce mnie mieć? Chodziłam na spotkania wolontariatu misyjnego, czytałam książki i czasopisma związane z Afryką, ale nie bardzo wierzyłam w to, że kiedykolwiek na tej czerwonej  ziemi stanę. Nie byłam jednak w stanie tego mojego pragnienia zostawić i powolutku zaczęłam dążyć do jego realizacji.

Po dwóch latach od zakończenia studiów Pan Bóg  pozwolił mi poczuć gorąco tropiku i popracować trochę w małym wiejskim szpitalu  w Republice Środkowoafrykańskiej.  Tam też miałam okazję przypatrzeć się  pracy misjonarzy i niejako „na miejscu” szukać odpowiedzi na nękające mnie pytanie co dalej… Byłam naprawdę szczęśliwa pracując z chorymi dziećmi, mogąc z bliska poznawać trudne życie mieszkańców tej części Afryki, ale miałam niejasne wrażenie, że to jeszcze nie tutaj i jeszcze nie tak….

Po powrocie rozpoczął się dla mnie czas intensywnego poszukiwania. Pracowałam cały czas w bardzo dobrym szpitalu, ze wspaniałymi ludźmi,  ale byłam przekonana, że to nie jest miejsce gdzie chcę zostać. W tym czasie często dopadało mnie zniechęcenie- miałam 29 lat i nadal nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. I nieraz w tych momentach trudnych, kiedy zupełnie nie wiedziałam gdzie iść, kiedy traciłam już nadzieję na znalezienie sensownego kierunku, ratowało mnie kilka zdań z Pisma Świętego, które przykleiłam sobie na szafie w pokoju: „Powierz Panu swoja drogę i zaufaj Mu- On sam będzie działał w Twoim życiu „,”Raduj się w Panu, On spełni pragnienia Twego serca”(Ps.37). I angielska wersja fragmentu z księgi Jeremiasza: For I know the plans I have for you,- declares the Lord, -plans to prosper you and not to harm you, plans to give you hope and a future- Znam plany jakie mam wobec ciebie-  żebyś mógł się rozwijać, nie chcę Cię skrzywdzić, chcę dać Ci nadzieję i przyszłość. ( por Jr 29,11 ) Często „uczepiałam” się ich jak ostatniej deski ratunku pośród opadających mnie czarnych myśli. 

Biorąc udział w rekolekcjach ignacjańskich, potem także korzystając z pomocy doświadczonej i głęboko wierzącej pani  psycholog po pewnym czasie odkryłam z największą radością, że Pan Bóg naprawdę mnie zna po imieniu! Zna moje pragnienia, moje tęsknoty, bo sam je tam przecież złożył… I że jest to bardzo możliwe, że  Jego plan na moje życie, czyli moje powołanie, ukryte jest właśnie w moich pragnieniach! Poczułam się do głębi kochana i zaakceptowana- z tym wszystkim co skrywało moje serce- ze słabością, której się bałam i z moim marzeniem, które tak długo wydawało mi się  niemożliwe do zrealizowania.

I dziś, już po kilku latach od tego odkrycia, powtarzam jeszcze raz- tak, Pan Bóg naprawdę zna moje najgłębsze pragnienia i jest ze mną w wypełnianiu Jego planów- pomimo całej mojej słabości i ograniczeń!
Przez internet znalazłam zgromadzenie, które jak mi się wydawało, było wspólnotą, której szukałam- Siostry Białe,  misjonarki pracujące w Afryce i dla Afryki. To co mnie uderzało od początku to ogromna otwartość każdej siostry na spotkanie, na drugiego człowieka.
I już od progu czułam się w naszym domu w Lublinie jak u siebie.  Kiedy podjęłam decyzję o wstąpieniu do zgromadzenia  w moim sercu zapanował głęboki pokój- czułam się tak jakbym wreszcie wpasowała się w swoje miejsce w układance, miejsce nowe, ale jakby od dawna znajome.
Później, w czasie kolejnego tygodnia rekolekcji ignacjańskich dowiedziałam się, że to właśnie ten głęboki pokój jest ważną wskazówką w poszukiwaniu woli Pana Boga.

Czas kandydatury a potem postulatu w lubelskiej wspólnocie był dla mnie okresem bardzo pracowitym- zarówno pod względem zawodowym jak i osobistym. Ukończyłam specjalizację z pediatrii, w międzyczasie także Studium Życia Rodzinnego, we wspólnocie poznawałam historię zgromadzenia, ?nasiąkałam? niejako jego atmosferą i charyzmatem. To był  także czas poznawania siebie- swoich możliwości i ograniczeń, nauka życia razem we wspólnocie międzynarodowej. Jestem za ten czas moim siostrom ogromnie wdzięczna. To był okres bardzo bogaty w nowe doświadczenia, w piękne spotkania, czas dzielenia się i otrzymywania.

Po dwóch miesiącach przygotowania językowego w Paryżu wylądowałam razem z Magdaleną, w stolicy Burkina Faso. Ogromna radość, choć każda z nas przeżywa ten początek nieco inaczej.
Ja od samego początku byłam zdumiona, jak bardzo ten kraj przypomina Republikę Środkowoafrykańską, którą znałam z wcześniejszych wyjazdów- te same kolory, dźwięki, nawet zapach… Trochę tak jakbym usłyszała ? Witaj z powrotem!?  Jest oczywiście wiele różnic- na poziomie organizacyjnym, kulturalnym  językowym, ale odkrywam je z całą radością.

We wspólnocie, tu w Wagadougu, mieszkamy z siostrami z wielu krajów afrykańskich- Burkina Faso, Ghany, Mozambiku, Burundi, Ugandy… Dla mnie jest to doświadczenie zupełnie nowe i bardzo ważne-  mimo wszystkich dzielących nas różnic, tak wiele nas łączy!  
To dopiero początek tej przygody tutaj, w Burkina Faso, ale już teraz jestem ogromnie wdzięczna Panu Bogu, że pozwolił mi wrócić do Afryki właśnie tak, we wspólnocie sióstr, że pozwala mi na nowo Afryki się uczyć, poznawać ją, odkrywać…

Teraz przede mną otwiera się kolejny etap tej podróży z Panem, etap odkrywania i realizowania Jego marzeń o moim życiu…

Alicja Toton

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *