To nie jest moja misja to misja Kościoła – s. Celina

Wkrótce minie rok odkąd zostałam zaadoptowana duchowo przez pewna panią. Ta pani przysłała kartkę do wspólnoty z wiadomością że mnie adoptuje na jeden rok. Ta wiadomość, z perspektywy czasu, to nie przypadek. Właśnie ukończyłam studia, przygotowywałam się do rekolekcji 30-dniowych, a po nich do wyjazdu do nowej misji do Mauretanii, kraju, który znałam tylko ze słyszenia. Już na rekolekcjach Pan Jezus dal mi głębsze wewnętrzne zrozumienie daru i mocy modlitwy za innych. Potem Mauretania przywitała mnie całą serią, nowych doświadczeń, zmian i  prób. Pani kartka I modlitwa utwierdzały mnie niejednokrotnie w wierze : „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę bo Ty Jesteś ze mną.”- Ps 23,4. Ponadto, Pani udział w misji jaką mi powierzono, przypomina mi, że ta misja jest misją Kościoła, nie moją, a my tylko „nieużytecznymi sługami” jesteśmy. Pięknie to zobrazował święty Paweł w liście do Koryntian 12, „wszyscy tworzymy jedno ciało, Ciało  Chrystusa. „
Składam serdeczne Bóg zapłać Pani I wszystkim modlącym się I wspierającym misje i misjonarzy. Niech Pan Jezus będzie Waszą zapłatą I Radością.
Zjednoczona w modlitwie,
s. Celina Natanek

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *