Dobra Nowina na Woodstocku

Kiedy przeczytałam tekst orędzia papieża Franciszka na Światowy Dzień Misyjny w mojej pamięci ożył  natychmiast obraz tegorocznego przystanku Woodstock i prowadzonej tam ewangelizacji.

Papież pisze: „Wszyscy powinni móc doświadczyć radości czucia się kochanymi przez Boga,
radości zbawienia! Jest to dar, którego nie wolno zatrzymać dla siebie, ale trzeba się nim dzielić.”I jeszcze: „Zawsze powinniśmy odważnie z radością, z szacunkiem, proponować spotkanie z Chrystusem, nieść Jego Ewangelię.”

Właśnie takie było moje doświadczenie tegorocznego Przystanku Jezus- pełne radości dzielenie się wiarą, aby każdy miał szanse poczuć się kochanym przez Ojca. I choć od tego wydarzenia minęło już parę miesięcy, to myślę, że może Tydzień Misyjny jest dobra okazją, żeby tym doświadczeniem się podzielić.

Inicjatywa naszego  wyjazdu do Kostrzyna należała do s. Cecylii, która już kilkakrotnie brała w nim udział. Dla mnie był to pierwszy raz a ponieważ nie należałam nigdy do osób  odważnych,  początkowo było we mnie naprawdę dużo strachu i pytań- w jaki sposób i o czym mówić, jaka będzie reakcja ludzi i tak dalej….

Zanim rozpoczęliśmy ewangelizację na polach woodstokowych, w kostrzyńskim kościele przeżywaliśmy rekolekcje głoszone przez ks. biskupa Dajczaka.
Ten czas był mi osobiście bardzo potrzebny – aby stanąwszy w swojej słabości  przed Jezusem na nowo doświadczyć Jego bezwarunkowej miłości, aby móc ją później „podać dalej” tam na Woodstocku. To był dla mnie także czas doświadczenia wspólnoty modlącego się Kościoła-
wspólnoty pięknej, bogatej, bo byli wśród nas młodsi i starsi, osoby duchowne i świeckie pochodzące z najróżniejszych wspólnot.  Mimo tych wszystkich różnic i wieku i  doświadczenia,  na modlitwie stawaliśmy w jedności- od brewiarza,  medytacji Słowa Bożego, przez  różaniec i koronkę, po potężnie brzmiące pieśni uwielbienia z towarzyszeniem gitar basowych i perkusji…
Oddając cześć Bogu wszechmocnemu przygotowywaliśmy się do ogłaszania Jego miłości, każda z tych modlitw była jakby zbrojeniem się do walki, nabieraniem siły i odwagi do niesienia Dobrej Nowiny.

Na pola woodstockowe wychodziliśmy po dwoje i troje, starając się wspierać nawzajem na różne sposoby. Te godziny spędzone na Woodstocku były dla mnie czas niespodzianek, przełamywania schematów, przekraczania samego siebie i przede wszystkim czas spotkań z drugim człowiekiem.
Te spotkania wyglądały bardzo różnie- jedne były po prostu przyjacielska rozmową, niektóre tylko uśmiechem, czasami bardzo osobistym dzieleniem się wiarą. I bardzo różnie też się kończyły- zazwyczaj przyjaźnie, czasem z obojętnością, odrzuceniem, ale często też wspólną modlitwą. Zaskoczona byłam bardzo otwartością woodstokowiczów. Nigdy nie zapomnę radości tych za których modliliśmy- jedna z takich modlitw zakończyła się nieco niecenzuralnym, ale szczerym okrzykiem radości, inna bardzo świadomym, wykrzyczanym w niebo wyznaniem wiary w Jezusa Chrystusa.
Czasem ludzie mówili nam ? nigdy nie słyszeliśmy by ktoś w taki sposób mówił o Bogu, o Kościele. Dzielili się swoimi wątpliwościami, dyskutowali…
Woodstock był dla mnie także niezwykłą szkołą zaufania, powierzania dobremu Bogu z godziny na godzinę mojego lęku, mojej nieumiejętności, ale także rezultatów naszych rozmów- czasem nie wyszło tak jakbym chciała, czasami nie wiedziałam co powiedzieć… Ale to do Niego ostatecznie wszystko należy, to On daje wzrost… Wiele razy doświadczałam Jego prowadzenia, Jego troskliwej obecności. I nieraz stawałam zadziwiona i pełna wdzięczności za to jak piękne rzeczy Pan Bóg działa w sercach ludzi…
Ogromnie wdzięczna jestem za ten czas- czas radosnego dzielenia się wiarą…
I na ten Tydzień Misyjny proszę dla nas wszystkich o o łaskę otwartości na Ducha Świętego, byśmy potrafili ogłaszać Bożą miłość tam dokąd On nas pośle..

Alicja, postulantka Sióstr Białych Misjonarek Afryki

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *