s. Kamila Gaworska-być pomostem między religiami…

Żyć tutaj to znaczy być pomostem między religiami, miedzy różnicami, między Bogiem a człowiekiem…
Siostra Kamila Gaworska od roku jest na misji w Oranie w Algierii, gdzie posługuje w szpitalu, w bibliotece a także uczy się języka arabskiego.

Siostro Kamilo od roku jest siostra na nowej placówce misyjnej – na czym polega siostry posługa?

Kiedy przyjechałam do Algierii moją pierwszą posługą była praca na oddziale chirurgii dziecięcej w szpitalu. Pojawiałam się na oddziale na kilka godzin i prowadziłam zajęcia muzyczne dla małych pacjentów, aby umilić im te chwile w szpitalu i złagodzić ich cierpienie. Po jakimś czasie przestała to być tylko gra na flecie czy gitarze, zaczęły się rozmowy z dziećmi, rozmowy z ich mamami, słuchanie historii ich życia.
Drugim miejscem mojej pracy jest biblioteka, do której przychodzą głównie studenci ale nie tylko. Pomagam im w poszukiwaniu książek ale jest to również okazja do rozmów o życiu, o tym co przeżywają. Algieria jest krajem prawie w stu procentach muzułmańskim wiec rozmowy o wierze nie są na porządku dziennym ale Bóg jest we mnie i w tych osobach nawet jeśli nie wypowiadamy głośno Jego imienia… W niektóre dni tygodnia prowadzę też warsztaty muzyczne dla dzieci. Od kilku miesięcy uczę się bardzo intensywnie języka arabskiego co jest niezbędne do tego, aby móc nawiązać relacje z tutejszymi mieszkańcami. W pewnym momencie język prostych gestów, uśmiechu przestaje wystarczać bo ma się pragnienie, aby wejść na inny poziom rozmowy, zrozumieć to czym żyje mój bliźni, w języku jest również zakodowany kontekst kulturowy więc wszystko się ze sobą wiąże.

Życie w takim kraju ma swoją specyfikę. Jak siostra się w niej odnajduje?

Przede wszystkim zaczęłam sobie na nowo stawiać pytanie: co to znaczy, że ja wierzę w Jezusa Chrystusa?t Tutaj zrozumiałam, że najważniejsze jest to co jest wewnątrz i że to tam kształtuje się moja prawdziwa relacja z Bogiem. Bardzo mocnym doświadczeniem były dla mnie Święta Bożego Narodzenia, które tutaj są zwykłymi dniami pracy. W Europie już od listopada wszystko przypomina nam, że za dwa miesiące będą święta i choć jest to tylko zabieg komercyjny to jednak w naszej świadomości te święta funkcjonują. Natomiast tutaj nie ma całej tej zewnętrznej otoczki świątecznej i trzeba wejść do swojego serca i tam przeżywać Boże Narodzenie bo ono tak naprawdę dzieje się właśnie tam. I to zrozumiałam bardzo wyraźnie w czasie mojego pierwszego Bożego Narodzenia w Algierii, że ono nie dzieje się na wystawie jakiegoś sklepu czy na choince ale w moim sercu. Była to dla mnie lekcja otwierania się na inność. Przeżywać coś inaczej to nie znaczy lepiej czy gorzej – inaczej to znaczy przekroczyć jakieś własne schematy myślowe czy duchowe i odkrywać jak bardzo Pan Bóg jest nieograniczony…

Czy jest coś co siostra odkryła w sobie, o sobie, o innych w czasie tego ostatniego roku?

Miałam takie jedno mocne przeżycie, przez które Pan Bóg mnie uczy bycia i prostoty i pokazuje mi co jest najważniejsze. Z zawodu jestem muzykologiem bardzo kocham muzykę, jest ona moja pasja i zawsze ogromna radość sprawia mi kiedy mogę grać, śpiewać lub uczyć tego innych. W zawodzie muzyka i jego działaniach zazwyczaj ważne są sukcesy, osiągnięcia, udane występy, zdobyte nagrody. Kiedy zawiązała się grupa ludzi, którzy chcieli rozwijać swój talent muzyczny i którą miałam prowadzić tez o tym myślałam. Jednak pewnego dnia na zajęcia przyszła mama z niepełnosprawna córką, dla której te zajęcia były wyjściem ze świata jej ułomności, otwarciem się na przebywanie z innymi. Wiedziałam, że ta dziewczyna nigdy nie osiągnie takiego poziomu jak inni i że nie możemy liczyć na jakieś osiągnięcia. I wtedy zrozumiałam, że to wszystko nie jest ważne! Że to się wcale nie liczy. Najważniejsza jest przyjęcie wszystkich takimi jakim są, przyjęcie tego co słabe, pomoc innym a nie moja własna satysfakcja czy zadowolenie, że udało mi się doprowadzić do jakiegoś sukcesu czy to że realizuje jakąś moja własna wizję artystyczną. Sukces nie jest celem samym w sobie i ta niepełnosprawna dziewczyna pomogła mi to zrozumieć i dla mnie jako pasjonatki muzyki był to ogromny zwrot w myśleniu.Ten ostatni rok był dla mnie czasem spotykania ludzi z rożnych kultur, religii i zanurzaniem swojego życia w serce Boga. 

Jak wygląda życie wspólnoty, w której siostra mieszka?

Każda z nas ma swoje zaangażowanie i tak naprawdę spotykamy się w domu dopiero wieczorem na wspólnej modlitwie, w czasie której dzielimy się Ewangelią a także przeżyciami z całego dnia. Bardzo mocno przeżywam ten moment, kiedy jesteśmy po całym dniu wreszcie razem, możemy się dzielić czym żyłyśmy, możemy się nawzajem ubogacać i wspierać. Dla mnie osobiście jest to bardzo ważne, że jest czas na posiłek duchowy a potem na posiłek fizyczny, w czasie których budujemy więź z Chrystusem i między sobą.

Jakie odczucia siostrze towarzyszą przed powrotem do Algierii?
Przede wszystkim radość z powrotu do tych, których tam zostawiłam. Wracam tam z przekonaniem, że to Chrystus mnie tam posyła i dla Niego warto…

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

 

Zobacz również:
Siostro Victorio, czy możesz nam coś o sobie powiedzieć? Moje imię - Victoria - zostało
9 listopada mieliśmy przyjemność uczestniczyć w drugiej w tym roku akademickim Sobocie Misyjnej. Nasze spotkanie
Miłość to największe pragnienie każdego człowieka. Jeśli pragniesz odkryć, jak jesteś kochana, odkryć znaki Bożej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *