Aby odnaleźć swoją drogę – świadectwa z pieszej pielgrzymki szlakiem św. Jakuba

To była moja pierwsza pielgrzymka w życiu i mam nadzieję, że nie ostatnia. Ten czas pielgrzymki dał mi dużo do myślenia. W trakcie drogi zastanawiałem się czemu pojechałem na tę pielgrzymkę, ale teraz myślę, że Pan dobrze nas prowadzi i nieprzypadkowo spotykamy ludzi na swojej drodze przez których mówi do nas i daje nam wskazówki. W moim życiu było dużo takich wskazówek (takich żółtych strzałek), których wcześniej nie potrafiłem odczytać. I to właśnie na tej drodze Pan mówił do mnie poprzez innych ludzi, których spotykałem – czasem to były krótkie zdania ale ważne dla mnie. Poprzez wieczorne dzielenie się z innymi swoim dniem, pokazał mi, że tak naprawdę nie muszę dusić w sobie tego wszystkiego czym chciałbym się podzielić z innymi. Nauczył mnie odkrywać w drugim człowieku to co jest dobre i piękne. Myślę, że koniec tej drogi był dla mnie początkiem czegoś pięknego w moim życiu, owocem który już teraz mogę dostrzec. Chwała Panu
Rafał

Nie wiem, jakie plany ma Pan Bóg wobec mnie. Chciałam na tej niewiedzy poprzestać, przyjąć bierną postawę w oczekiwaniu, że pewnego dnia niewiedza ta zostanie przez Niego przemieniona w wiedzę bez mojego większego wysiłku, że moja rola będzie ograniczona do przyjęcia jakiegoś gotowego pakietu, który mi wtedy zaoferuje. Ale Pan Bóg skierował do mnie zaproszenie w postaci zachęty od koleżanki, która przekonała mnie, że warto się wybrać na pielgrzymkę szlakiem św. Jakuba organizowaną przez Siostry Białe.
Nie sposób opisać słowami bogactwa przeżyć, którymi zostałam podczas niej obdarowana – dzięki obecności sióstr, osób idących w naszej grupie czy innych napotykanych na szlaku… Pan Bóg przemawiał do nas przez swoje Słowo, które mogliśmy codziennie rozważać, przez swoją obecność w codziennej Eucharystii, w której mogliśmy poczuć Jego dotyk, przez osoby, sytuacje, w których się znaleźliśmy, przez drobne szczegóły, które na tej drodze układały się w (p)odpowiedzi na pytania, jakie próbujemy zadawać sobie czy Jemu.
Można by zbyć to wszystko stwierdzeniem, że w życiu  „poza szlakiem pielgrzymki” też przecież można tego wszystkiego szukać. Jednak ja silnie odczuwam, że był to czas szczególnych łask, wielu odkryć i że gdybym została w domu, bardzo długo zajęłoby mi dotarcie do tego, co tam bardzo wyraźnie mogłam zobaczyć.

Otrzymałam znacznie więcej niż szukałam, bo dostałam również szansę weryfikacji stawianych przeze mnie dotąd pytań.
Jedną z najważniejszych dla mnie podpowiedzi było to, że Boża Miłość objawia się przede wszystkim w darze wolności, że Pan Bóg chce, abyśmy to my decydowali, czego pragniemy dla siebie, abyśmy szukali odpowiedzi w zgodzie ze sobą i uzgadniali ją z Jego wolą. Że każdą osobę stworzył z miłości i dla miłości, i że jeśli będę potrafiła przejść od biernego oczekiwania do aktywnego poszukiwania (a wierzę, że udzieli mi łaski do tego potrzebnej jeśli Go o to poproszę), to wskaże mi kierunek i środki do realizacji tego, do czego w Jego zamyśle zostałam powołana.
Otrzymałam dużo wskazówek, które zaskakująco trafnie odnosiły się do moich konkretnych obaw, pytań i wątpliwości. Wróciłam przepełniona nadzieją i z postanowieniem przemiany swojej postawy, która pewnie okaże się długotrwałym procesem, ale wierzę, że Pan Bóg będzie mnie prowadził i jestem Mu głęboko wdzięczna, że dał mi tak daleko posuniętą wolność i okazję do odszukania zarówno siebie samej, jak i Jego.
Monika

 

„Droga”stała się dla mnie darem i zaproszeniem do zaufania Panu w moim życiu. Zostałam obdarowana wezwaniem by wyruszyć… na mały szlak, na chwilę ale też by wyruszać nieustannie dalej nie poprzestając na tym co jest…
Wyruszyłam próbując znaleźć własny kierunek, bo by naprawdę dotrzeć do celu, czymkolwiek on dla mnie jest potrzeba zaufać, nie bać się, tylko iść – by zrozumieć o co w moim życiu chodzi, by odkrywać rzeczy o których nikt mi nie powie bo odpowiedzi kryją się w sercu… Idąc zrozumiałam bardziej, że tę  drogę niesie się w sobie, bo jeśli człowiek odkryje własny szlak wtedy może iść wszędzie, gdziekolwiek jest, swoim camino…Droga była jednym z etapów, kolejną częścią życiowych wypraw po wewnętrzny spokój?
Zewnętrznie – zwykła ścieżka, równa niejednej wędrownej, ale istotą stają się miejsca, w które prowadzi: znane i nieznane przestrzenie siebie samej. To wyprawa w nowe terytoria – swoje życie: kamieniste i piaszczyste, gdzie jest miejsce na wszystko: równiny, góry, doliny… Ta droga stawała się wyjątkową przez wszelkie okoliczności które objęła, wszystko co się w niej zawarło: spotkania w bardzo szerokim słowa znaczeniu, rozmowy, milczenie, naturę, powietrze, modlitwę, ciszę, zapachy, odgłosy, odpoczynek, zmęczenie… One w drodze stawały się leczące ale i motywujące by w trudnościach nie przystawać, wciąż poszukiwać i odkrywać; inspirujące by więcej kochać Boga, braci, siebie i nade wszystko więcej ufać, bo o ile oddaję swoją codzienność „ku Górze”, o  tyle otrzymuję więcej niż proszę: poczucie że jestem w DOBRYCH  RĘKACH…

Monika

 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *