Pycha i arogancja największych bogaczy

Gdybym czytał o tym w jednym z brukowców, nie uwierzyłbym. Pomyślałbym – pewnie to plotka miłośników spiskowej teorii dziejów. Ale rozpisywała się o tym szeroko codzienna prasa, komentowano tę informację w telewizji. W maju 2009 roku na Manhattanie w Nowym Jorku miało miejsce tajne zebranie najbogatszych tego świata. Brał w nim udział między innymi Ted Turner, król mediów, oraz Bill Gates, założyciel Microsoftu.

Obradowali na temat przeludnienia planety. „Światowa populacja osiągnie 9,3 miliarda w 2040 roku. Za pomocą kontroli narodzin możemy zatrzymać wzrost na poziomie około 8,3” – perorował Gates. To nie tylko jałowe obrady. Za nimi idą wielkie pieniądze. Buffett, najbogatszy człowiek świata, finansował pigułkę aborcyjną RU-486 (w Polsce niedostępna), a Gates swymi miliardami wspiera kliniki aborcyjne.

Św. Ignacy Loyola w Ćwiczeniach duchownych daje medytację o królestwie szatana. Opisuje w niej Lucyfera, który zwołuje swych podwładnych i rozsyła ich po całym świecie. Napomina ich, by zarzucali na ludzi swe piekielne sieci. Najpierw mają ich kusić chciwością bogactw. A kiedy nasycą swą chciwość, szatani mają ich nakłaniać do próżnej chwały. A gdy i to zdobędą, wysłannicy Lucyfera winni kusić ich do bezmiernej pychy. Gdy bowiem tę posiądą, otworzy się przed nimi droga wszelkiego występku.

W historii świata nikt nigdy nie sterował rozwojem całej ludzkości. A kierujący się bezmierną pychą tyrani, którzy usiłowali zdobyć panowanie nad światem, po ograbieniu i wymordowaniu wielu narodów sami kończyli żałośnie. W swym pysznym zaślepieniu podejmowali decyzje leżące u źródeł ich klęski. Tak było w starożytności, średniowieczu i tak było w XX wieku – wieku tyranów ludobójców.

Jeden z biografów Gatesa podaje, że multimiliarder nie tylko panicznie boi się przeludnienia, ale też bardzo nie lubi religii. Nic dziwnego. Nie ma na niebie miejsca dla dwóch bogów. Wszyscy tyrani lekceważyli religię i nienawidzili jej. Żołnierze Napoleona bezcześcili kościoły i gwałcili zakonnice tak samo jak bolszewicy. Naziści robili to samo, wykazując się przy tym swoim umiłowaniem do porządku. Pomiędzy cynicznym promowaniem aborcji w krajach rozwijających się a nazistowską, bolszewicką, maoistowską i każdą rasistowską przemocą, która ma zapewnić własnym narodom czy całej ludzkości świetlaną przyszłość, przebiega bardzo cienka granica lub też nie ma jej wcale.

We wszystkich tych wypadkach chodzi przecież o jedno: przybieranie pozy boga, który przypisuje sobie władzę nad życiem i śmiercią innych. I nie jest już ważne, czy morduje się kapitalistów, kułaków, Żydów, Tutsi, Hutu czy „tylko” nienarodzone dzieci. To przecież istoty ludzkie. One chcą żyć. I mają do tego pełne prawo. Historia dowiodła aż nadto, że mordowanie jednych, by mogli żyć drudzy, to piekło na ziemi.

Kto ufa bogactwu, upadnie (Prz 11,28).

podano za www.deon.pl

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *