Afrykę budują kobiety

Chciała pracować dla Afryki. Służyć ludziom, dzielić się z nimi swoja wiara i miłością. Siostra Celina Natanek ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek NMP Królowej Afryki (Sióstr Białych) po kilkuletniej pracy w Afryce , teraz jest posłana do Polski. Przez sześć lat pracowała w Tanzanii a z nami pragnie podzielić się doświadczeniem ze środkowej Tanzanii, z Mwangi, gdzie pracowała ostatnie dwa lata. W Lublinie znajduje się Dom Zgromadzenia, a siostry tutaj w Polsce prowadza animacje powołaniowo – misyjna.

Do dziś pamięta swoje pierwsze spotkanie z Afryką. Wylądowała na lotnisku w Kenii nocą. Było ciemno i dlatego oczy Afrykańczyków były uderzające, jak błękit oceanu. Wtedy uświadomiła sobie ze to nie sen, ze pragnienia naprawdę mogę się spełnić, jeśli w nie wierzymy. Przez pierwsze kilka tygodni wydawało się jej, że wszyscy są tacy sami.

– Mówili mi swoje imiona, a ja miałam wrażenie, że każdy z nich to brat i siostra bardzo do siebie podobny. Potem okazało się, że także dla nich wszyscy przybysze na początku wyglądają jednakowo – wspomina s. Celina.

Pełni życzliwości

Przez ten czas pracy w Afryce misjonarka była świadkiem wielu wydarzeń i sytuacji, zawsze jednak niezmiennie doświadczała wielkiej życzliwości i radości Afrykańczyków.

– W europejskim społeczeństwie Afryka jawi się jako bieda, wojny i choroby, to jest jednak tylko część prawdy, bowiem także jest to kontynent ludzi niezwykle kochających i bardzo radosnych – opowiada.

Inaczej wygląda życie ludzi na wsi, czy małych osadach, inaczej też w wielkich miastach. W małych społecznościach jest dużą otwartość na przybyszów. Zarówno misjonarze, jak i turyści witani są serdecznie. W Mwandze gdzie pracowała istniała tradycja ze gość nie mógł odejść z domu bez posiłku lub chociaż czegoś do picia. Nawet przed moim wyjazdem, pomimo suszy i trudnej sytuacji żywnościowej ludzie nie pozwolili mi odejść bez prezentu i w jednej z wiosek po prostu każdy wrzucił do koszyka co miał: kilka ziarenek kukurydzy, grochu, kilka groszy, tak ze koszyk się napełnił. To był dla mnie cud rozmnożenia, każdy ofiarował to co mógł, ale ileż było radości potem przy wspólnym świętowaniu – wspomina misjonarka.

Dwa spojrzenia na biedę

Pracując w afrykańskim buszu, odwiedzając porozrzucane po nim wioski, człowiek na nowo uczy się co znaczy żyć.

– Dla wielu żyć oznacza posiadać pewne rzeczy, dążyć do jakiegoś komfortu, sukcesu, zarabiać pieniądze. Dla Afrykańczyków żyć oznacza zwyczajnie być z drugim człowiekiem, dawać mu siebie – wspomina siostra.

Dla wielu z nas przeciętna Afryka jest bardzo uboga, gdyż patrzymy na nią z naszego punktu widzenia. Od strony jej mieszkańców, wygląda to nieco inaczej.

– Oni nauczyli się żyć z tego co mają i nie narzekać. W wielu wypadkach są świadomi ze swego ubóstwa i starają się to zmieniać. W Mwanga np. kobiety postanowiły założyć wspólne przedsięwzięcie aby polepszyć swoja sytuacje, a tym samym i całej rodziny. Niezależnie od wyznania czy plemienia, z pomocą sióstr założyły swoje koło, gdzie prowadza swoje warsztaty szycia, gotowania i innych prac. Uczą tez młode dziewczyny rożnych zawodów. Organizują seminaria i spotkania. Prowadza dyskusje i zapraszają gości aby uczyć się od nich i poszerzać swoje horyzonty. Założyły kilka projektów np. pomocy dzieciom biednym czy tez prowadza wiele prac na rzecz wspólnoty Kościoła, a wszystko to jako wolontariat. My nie możemy być obojętni wobec nich – podkreśla s. Celina.

Bydło i rolnictwo

Plemiona wśród kt?rych pracowała polska misjonarka zajmowały się głównie hodowlą bydła. Rząd Tanzanii stara się uczyć mieszkańców uprawiać ziemię, tak by osiedli w jednym miejscu i przestali wędrować ze swoim dobytkiem. Niektóre plemiona zajęły się już rolnictwem. Najczęściej uprawiają kukurydzę, z której gotują ugali. Stanowi ono główne pożywienie, tak jak dla nas chleb. Jest to maka kukurydziana ugotowana na twarda papkę. Uprawia się także groch, soje, słodkie ziemniaki, banany i inne rośliny nie występujące w polskim klimacie.

Dzieci są odpowiedzialnością wszystkich

Afrykańska rodzina jest zazwyczaj wielodzietna. Przeważnie każde małżeństwo ma kilkanaścioro dzieci. Odpowiedzialność za nie nie należy tylko do nich, lecz do całego klanu. Często wychowywane są przez krewnych.

– W Tanzanii często jest tak , że dzieci mieszkają u jakiegoś członka klanu, czy chodzą do szkoły w innej miejscowości. Nie oznacza to wcale, że brak im poczucia przynależności, wręcz przeciwnie. Związki rodzinne – klanowe nawet te dalekie, są tak silne, że każdy Afrykańczyk ma poczucie przynależności do wielkiej rodziny – mówi s. Celina. W Mwandze nie można czuć się obco lub samotnie jak się jest z ludźmi, drugi człowiek jest członkiem rodziny tylko dlatego ze jest człowiekiem. Nigdy nie czułam się tam obco – wspomina misjonarka.

Kobieta na marginesie

Główną rolę w społeczeństwie odgrywają jednak mężczyźni. Kobieta pozostaje na marginesie, choć to na jej barkach spoczywa całe utrzymanie domu i praca. Do niej należy nie tylko przygotowanie posiłków i troska o dzieci, ale często także uprawa roli i hodowla bydła. Niestety zyski już do niej nie należą. Niemalże cały dochód z jej pracy przypada mężowi i to on właśnie decyduje jak wydać te pieniądze. Gdyby nie praca kobiet, Afryka nie miałaby większości zysków.

– Powoli zaczyna się zmieniać ta sytuacja i kobiety starają się i podejmują wysiłki aby zmienić ta sytuacje. Kobiety w Mwanga, pierwsze w okolicy zaprosiły do dyskusji swoich mężów. Dużo mówiono o uczuciach, o tradycji, zwyczajach i pragnieniach lepszej przyszłości. Bardzo w tym wszystkim pomaga im ich przekonanie i wiara ze świat może lepszy. To właśnie kobiety na swych barkach tak naprawdę budują Afrykę – opowiada misjonarka.

Już jako małe dziewczynki znają swoje obowiązki i wiedzą, że ich zadaniem jest ciężka praca. Rząd Tanzanii ułatwia kobietom dostęp do nauki i coraz więcej kobiet studiuje i zajmuje wyższe stanowiska w państwie. Kobiety wierzą w przyszłość i promieniują nadzieja. Oczywiście, potrzeba kilku pokoleń aby zmienic przyzwyczajenia i przesady – dodaje s. Celina.

Wróciła do domu

Po sześciu latach pracy w Tanzanii siostra Celina jest posłana do Polski, by tutaj pracować na rzecz Afryki.

– Oczywiście będę bardzo tęsknić, ale cieszę się także z powrotu do kraju. Gdziekolwiek jesteśmy, zawsze naszemu zgromadzeniu przyświeca ten sam cel – robić wszystko dla dobra Afryki. Pracując na placówce w Polsce pragnie dzielić się doświadczeniem Afryki, ale tej bogatej, pięknej i delikatnej jak aksamit, która umie dzielić się jak matka, ale tez umie przyjąć to co Jej ofiarowane. Prowadzimy tez animacje powołaniowa i przygotowujemy dziewczyny do wyjazdu do Afryki. Polska jest tylko jednym z przystanków na mojej zakonnej drodze – mówi s. Celina

A we wrześniu w Tanzanii zacznie się pora sucha. W Mwandze przyjdą silne wiatry i uniosą w powietrze kurz, który chwilami niczym mgła unosił się będzie nad ziemia.

Wszystko wokół wydawać się będzie jakby martwe, a potem jak spadnie choćby jeden deszcz natychmiast wszystko ożyje, zupełnie jak w maju w Polsce – opowiada misjonarka.

Jeszcze zbyt mało osób zdaje sobie sprawę z tego w jak różnorodną jest Afryka i żyjący tam ludzie. W różnych krajach jest różny poziom biedy i różne problemy, często spowodowane przez wyzysk z zewnątrz. Afrykańczycy są obywatelami świata jak my, naszymi braćmi. Odpowiadając na apel papieża Jana Pawła II, by włączyć się w ratowanie Afryki, zachęcamy by objąć ją swoją modlitwą i w miarę możliwości wspierać także finansowo.

 
 
 
 
 

Zobacz również:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *